Śląsk wraca po trzech tygodniach, ale w końcówce daje się dogonić Startowi i przegrywa

Śląsk Wroclaw bez Garretta Nevelsa (kontuzjowana kostka) po 22 dniach powraca do rozgrywek EBL. Przerwa wynikała z odnotowanych przypadków koronawirusa w zespole i koniecznej kwarantanny. W pierwszej piątce w miejsce Nevelsa wystąpił Elijah Stewart a ponadto zobaczyliśmy Aleksandra Dziewę, który zastąpił Akosa Kellera, a dalej bez zmian – Strahinja Jovanović, Ivan Ramljak i Michał Gabiński. Pszczółka Start Lublin przystąpiła do meczu bez kontuzjowanego Kamila Łączyńskiego, który na pewno chciałby zaprezentować się dobrze przeciwko byłemu pracodawcy, z którym nie rozstał się w zgodzie. Start piec dni wcześniej świetnie zaprezentował się w Lidze Mistrzów, gdzie uległ Casademont Saragossa w ostatniej akcji, dlatego wrocławian czekał trudny wyjazd. Ponieważ tabela prezentowana przez EBL krzywdzi drużyny, które były na kwarantannie, warto dodać, że pod względem % zwycięstw, przed tym meczem Start był w tabeli trzeci (7-3) a Śląsk czwarty (4-2).

Lester Medford Jr zdobył pierwsze punkty dynamicznym wejściem na kosz, Śląsk zaczął nerwowo, wejście Jovanovicia było na siłę, podobnie jak dwa wymuszone rzuty przez ręce Stewarta. Start mocno broni, Jovanović jest całkowicie wyłączony przez Sherrona Dorsey-Walkera. Jedynie Dziewa próbuje grać nad Szymańskim. Stewart nie sprawdza się w roli pierwszego strzelca, nie trafia z kontr., Gabiński dwa razy dobijał nad Borowskim – bez rezultatu, a w odpowiedzi sprytnie Borowski oszukał kapitana wrocławian. Jovanović nie szuka podań i zostaje zablokowany przez Medforda. Śląsk nie może wejść w mecz, mimo że trenował sześć dni nie wraca w obronie. Zmiana Kellera na Gabińskiego jest koniecznością, bo Gabiński wygląda fizycznie źle. Kilka akcji później Jovanović zagrał do Ramljaka, który efektownie wejściem przy linii wsadził piłkę. W pierwszych sześciu minutach punktuje tylko Dziewa (5 pkt.) i Ramljak (4). Stewart i Ramljak dobrze bronią, trafia Jovanović po ładnym rozrzuceniu piłki, ale w kontrze Stewart znowu nie trafia i jest to z perspektywy widzą irytujące. Dziewa broni Armani Moore’a i mamy moment bez punktów Startu. Keller notuje szybkie dwa faule, ale Oliver Vidin trzyma go na parkiecie. Mamy w pierwszej kwarcie szybką koszykówkę, jednak brakuje obu drużynom skuteczności – za trzy 1/6 Śląsk i 0/4 Start, w efekcie kwarta kończy się niskim wynikiem 16-15 dla Śląska.

W drugiej znowu szwankuje powrót do obrony, po zdobytych punktach Jakuba Musiała nie wraca Śląsk i traci po raz czwarty punkty z kontry – trafia Medford. Jovanović nie gra z partnerami, widzi tylko kosz, rzuca często bez przygotowania, dodatkowo traci piłkę przy oddaniu Dziewy. Za trzy trafia Ramljak. Start nie może się wstrzelić za trzy, a w pierwszej połowie drugiej kwarty rzucił zaledwie cztery punkty. Śląsk odskakuje na sześć oczek wejściami Jovanovicia. Start odpowiada osobistymi, bo dalej nieskutecznie gra spod kosza. Śląsk gra swoje – trójka Gabińskiego i punkty po przechwycie Ramljaka, który świecie kryje Martinsa Laksę. Jovanović po słabym początku spotkania wygląda bardzo dobrze – szuka gry i ma najwięcej w meczu 10 punktów. Startowi nie idzie, ale odbudowuje się rzutami osobistymi, które wynikają z wymuszania fauli. Pierwsze punkty zdobywa Stewart, a w odpowiedzi po serii niemocy, za 14 razem za trzy trafia Armani Moore. Jovanović ma spore możliwości kreowania partnerów i ma do przerwy pięć asyst. Mamy prowadzenie wrocławian 40-32.

Jovanović zaczyna trzecia kwartę od trójki po ofensywnej zbiórce zespołu, zdecydowanie lepiej mu idzie trafianie z czystej pozycji niż rzucanie na siłę. Fajne są pojedynki Dziewy z Kacprem Borowskim, bo razem zostali powołani do szerokiej kadry, ale realnie rywalizują o miejsca tuż za 12-tką. W meczu nie grają przeciwko sobie, tylko Dziewa z Szymańskim, a Borowski z Gabiński. Nadal problemem jest skuteczność, bo przez trzy pierwsze minuty do trójki Laksy Start nie zdobył punktu. Dla Śląska cały czas punkty zdobywa Jovanović, który ma 20 punktów, ale ponownie Śląsk nie wraca po straconym koszu. Wejście Josha Sharmy ożywiło grę gospodarzy – punktuje spod samego kosza i Start zaczął zdobywać punkty. Trafił też Medford za trzy i w końcu mamy ofensywny mecz. Odpowiedział Ramljak trójką i Śląsk prowadzi 55-44, a chwilę później nawet wyżej po trójce z kontry Stewarta, mamy świetny fragment wrocławian. Po przerwie na żądanie Davida Dedka, wrocławianie popełniają dwa błędy bezlitośnie wykorzystane rzutem spod kosza, a potem trójką Mateusz Dziemby, a po akcji 2+1 Sharmy i kontrze Dziemby mamy tylko cztery punkty przewagi. W 88 sekund Start odrobił dziesięć punktów (!) i cały czas naciska wrocławian, którzy nie mogą wyjść z połowy. Medford fauluje po raz czwarty, ale zostaje na boisku. Niemoc gości jest tak duża, że Ramljak nie trafił w obręcz z rogu boiska. Odpowiada Laksa i tylko punkt przewagi. Kłopotów Śląska ciąg dalszy, bo Keller faluje na nielegalnej zasłonie po raz trzeci i podobnie tak jak Dziewa ma trzy faule. Start gra lepiej w drugiej połowie co potwierdza wynik z kwarty 25-18 i jeden punkt prowadzenia w meczu.

Śląsk nadal popełnia nadal błędy – Ramljak przechwytuje piłkę i następuje na linie w kontrze. Zablokowany jest Sharma przez Stewarta, który trafia w ofensywnej akcji za trzy, na co odpowiada trójką Damian Jeszke. Niestety po raz czwarty fauluje Keller przy bloku na Jeszke i mamy zmianę za Dziewę. Dziewa zaczął od pięciu punktów na początku meczu, ale od tego momentu nie zdobył punktu, należy także dodać ze wrocławianie nie grają akcji na niego. Jeszke z osobistych doprowadza do remisu. Znowu kilka niedokładnych zagrań obu zespołów, nawet Ramljak przestrzelił dwa rzuty wolne. Punktuje Strahinja, który ciągnie Śląsk a Lublinian Jeszke (świetna zmiana). Wspomniany Dziewa traci piłkę zatrzymując się w trumnie i opuszczając piłkę – szkolny błąd. Dużo się dzieje, trafia znowu Jeszke dobija Ramljak i po raz drugi trafia za trzy Armani Moore, na co odpowiada od razu trójką Jovanović. Mamy kilka niecelnych rzutów, a po przerwie tafia Keller i trójkę Laksa. Ramljak kłoci się z sędziami o ruchomą zasłonę przy tej akcji, mamy dużo zamieszania a w kolejnej akcji świetnie broni Dziemba, ale fauluje po raz piąty Medford. Jovanović dwoma osobistymi doprowadza do jednopunktowego prowadzenia. W odpowiedzi trafia w ostatniej sekundzie akcji Laksa i znowu czas. Z meczu błędów mamy znakomitą końcówkę kosz za kosz. W ostatniej akcji wrocławian na zwycięstwo Jovanović po zasłonie ze zmianą krycia, mija Moore’a i nie trafia floatera. Zbiera Laksa który jest faulowany niesportowo przez Stewarta, który złapał rywala za głowę przy próbie faulu. Jovanović rozegrał najlepszy mecz w sezonie, ale nie trafił decydującego rzutu. W decydującym momencie lepszy był Laksa – długo się rozkręcał, ale później trafiał trojki i zebrał ostatnia piłkę. Śląskowi ciężko grało się ośmioosobową rotacją z dwoma młodymi Kacprem Gordonem i Musiałem. Gra pod siebie Jovanovicia prawie wystarczyła. Szkoda tylko że trener Vidin nie rozrysował zaskakującej zagrywki, bo każda inna akcja niż wejście rozgrywającego na kosz byłaby zaskoczeniem.

Pszczółka Start Lublin – Śląsk Wrocław 79-76
Śląsk Wrocław: Jovanovic 29, Ramljak 16, Stewart 11, Keller 8, Dziewa 5, Gabiński 3, Musiał 2, Gordon 2.
Najlepszy zawodnik Śląska:
Strahinja Jovanovic – 29 pkt., 6 zb., 7 as., 8 FW.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s