Arkadiusz Milik na uboczu, a Osimhen z Lozano demolują Atalantę

W sobotnie popołudnie spośród wielu meczów wybrałem spotkanie S.S.C. Napoli z Atalantą Bergamo. Dwie ofensywne drużyny i włoska piłka, która z różnych przyczyn nie jest dla mnie pierwszym wyborem do oglądania. W ostatnich latach została zepchnięta nieco w cień Premier League, Bayernu czy gigantów z La Liga, ale za sprawą gry naszych reprezentantów i Cristiano Ronaldo ma swoje zalety. Dawno nie widziałem Napoli, choć jeszcze sezon/dwa starałem się oglądać szlagiery z udziałem Polaków. Dziś jest ich w Serie A wielu, w dodatku perypetie kontraktowe Arkadiusza Milika (o tym niżej) oraz zarażenie korona wirusem Piotra Zielińskiego sprawiło, że w sobotę nie zagrał żaden.

Atalanta Bergamo to rewelacja tego roku kalendarzowego – grająca ofensywnie drużyna, nad której grą zachwycaliśmy się wszyscy. Do dwumeczu z Valencią nikt nie znał trio: Josip Ilicic, Papu Gomez, Duvan Zapata, a po jej zdemolowaniu każdy. Gdyby Ci doświadczeni zawodnicy mieli po 20 lat, odeszliby po sezonie niczym Frenkie de Jong i Matthijs de Ligt z Ajaxu Amsterdam, ubiegłorocznej rewelacji Ligi Mistrzów.

Od początku w natarciu byli gospodarze. Najpierw z dalekiego dośrodkowania Matteo Politano na bramkę strzelał Hirving Lozano, chwilę później po wrzutce z lewej strony Giovanniego Di Lorenzo i słabej interwencji bramkarza Lozano meksykanin zaliczył pierwsze trafienie. Kilka minut później podwyższył on po podaniu Driesa Mertensa, a następne gole to strzały z dystansu Politano oraz Victora Osimhena, nowej gwiazdy Napoli. Sprowadzony z Lille (13 bramek i 5 asyst w 27 meczach) Osimhen to 21 latek z ogromnymi możliwościami, przyszła gwiazda futbolu – szybki, chętnie wdający się w pojedynki na ziemi i w powietrzu. Nigeryjczyk kupiony za 70 mln euro to rekord klubowy i zawodnik, który ma strzelać bramki.

Najwyższe transfery do Napoli:
Victor Osimhen – 70 mln euro,
Gonzalo Higuain – 39 mln euro,
Hirving Lozano – 38 mln euro,
Konstantinos Manolas – 36 mln euro,
Arkadiusz Milik – 32 mln euro.

Ich wcześniejsza „9” Arkadiusz Milik nie została ulubieńcem kibiców, w dodatku w poprzednim sezonie opuścił on 12 spotkań, a na jego pozycji z musu grali Lorenzo Insigne i Mertens. W historycznym sezonie 2017-18, gdy pod wodzą Maurizio Sarriego zdobyli 91 punktów, najlepiej strzelali:

Dries Mertens 18 goli,
José Callejon 10,
Lorenzo Insigne 8,
Marek Hamsik 7,
Kalidou Koulibaly 5,
Arkadiusz Milik 5.

Siłą tamtej drużyny była pomoc (Allan, Jorginho, Hamsik, Piotr Zieliński i Marko Rog), podczas gdy sezon wcześniej Mertens miał 28 bramek, a sezon wcześniej Higuain rekordowe 36. Coś z tym strzelaniem się zacięło i przed poprzednim sezonem Aurelio De Laurentiis kupił z PSV Lozano. Jeśli nadal nie wiadomo, dlaczego mając Milika kupowany jest Lozano, to dodam, że najskuteczniejszym strzelcem drużyny w Serie A był Polak z 17 golami w sezonie 2018/19 i 11 golami w poprzednim sezonie. Nic dziwnego, że Napoli zakończyło rozgrywki na zaledwie siódmym miejscu, najsłabszym od 11 lat, a De Laurentiis zapragnął nowego Higuaina.

Wracając do meczu, bramki w 23, 27 i 30 minucie to był nokaut Atalanty. Czwarty gol do przerwy podciął skrzydła gościom, którzy wygrali dotychczas wszystkie mecze. Odpowiedział wprowadzony po przerwie Sam Lammers.

Dotychczasowa współpraca na linii Lozano – Osimhen przebiega wzorcowo:
– 1 kolejka przeciwko Parmie 23 min wspólnie na boisku,
– 2 kolejka przeciwko Genui 45 min, jedna bramka,
– 3 kolejka – walkower,
– 4 kolejka przeciwko Atalancie 82 min i trzy bramki.

Napoli jest w gazie, ma nowych bohaterów i trzeba przyznać, że Mertens operujący za Osimhenem także zgrał dobre spotkanie – asystował przy drugiej bramce Lozano, a wcześniej z Parmą i Genuą strzelił po bramce. W uzupełnieniu dodam, że Lorenzo Insigne ma kontuzje ścięgna i będzie pauzować przez trzy miesiące (dlatego nie zgrał przeciwko Polsce), a jego ostatnie liczby Serie A to 8, 10 i 8 bramek. Jednak w przeciwieństwie do naszego reprezentanta, Insigne urodził się na przedmieściach Napoli i nikt nie będzie się jego pozbywać.

Arkadiusz Milik gra w grę z De Laurentiisem, który trzyma w ręku karty zawodników i nie zwykł ulegać presji transferowym. Nie wiem, czy to jest próba przechytrzenia Prezesa przez agenta zawodnika, czy właśnie jego słabość, bo niby interesowały się naszym reprezentantem Tottenham Londyn, Atletico Madryt czy Juventus Turyn, a do transferu nie doszło. Naszemu napastnikowi kontrakt się kończy po sezonie i nie zdecydował się jego przedłużać, co rozzłościło właściciela Napoli, przez co nie został on głoszony do rozgrywek Serie A oraz Ligi Europy. Wyzwania sportowe to jedno, a transfery najpierw Lozano a potem Osimhena to drugie. Nikt nie wiąże planów z Milikiem, nie okazał się on zbawcą klubu.

Oczywiście jest szansa na dogadanie się w zimowym oknie z De Laurentiisem, a następnie zmiana pracodawcy. Nabywca się znajdzie, bo w Europie gra się co trzy dni i w każdym klubie pojawią się kontuzje. Zawodnik z kartą na ręku jest atrakcyjny, ale nie taki, który wychodzi tylko jako zmiennik w reprezentacji. Wariant pesymistyczny to niedogadanie się i zostanie do lata na uboczu – w efekcie nie pójdzie na Euro i na pewno nie wynegocjuje pięciu mln euro pensji, o której marzy. Tego mu nie życzę, bo reprezentacja potrzebuje Milika w formie. Ale nie Napoli, tam mają Osimhena i Lozano.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s