Czesław Michniewicz i Legia – związek nieidealny, ale jedyny logiczny

Trzy mecze wystarczyły, aby kibice Legii odwrócili się od nowego trenera. Czesław Michniewicz owszem źle zaczął, ale trudno, aby każdorazowo działał efekt nowej miotły. Na pierwszy rzut oka jedenastka Legii jest najlepsza w kraju, a druga biłaby się o puchary. W pierwszej kolejności przed Czesławem Michniewiczem zadaniem jest sprawić, aby piłkarze grali na miarę swoich oczekiwań. Niby proste, ale przecież z tego powodu pożegnano się z Aleksandrem Vukoviciem.

Przepis na trenowanie jest bardzo prosty: 1) piłkarze mają grać na miarę swoich oczekiwań w sposób powtarzalny 2) w kilku przypadkach mają zrobić progres 3) należy wprowadzać młodzież. Gdy pierwsze łączy się z drugim, mamy sukces – w nsszych warunkach dla Legii to Mistrzostwo Polski. Pierwsze z drugim to awans do rozgrywek grupowych europejskich pucharow (oczywiście w zależności od losowania). Często słyszymy, że Trener wypromował tego czy tamtego, czyli po prostu dał szansę, zbudował zawodnika, czyli miał cierpliwość. Po trzech meczach Michniewicza w roli trenera Legii:

Superpuchar – Legia Warszawa vs Cracovia Kraków 0-1
Kwalifikacje Ligi Europy – Legia Warszawa vs Qarabag FK 0-3
Kwalifikacje Ligi Europy – Legia Warszawa vs FC Drita 2-0

Cierpliwość stracili jej kibice. Plakaty: „Chórzysto nigdy nie będziesz Legionistą” po raz pierwszy pojawiły się w 2005, gdy po zdobyciu z Lechem Pucharu Polski, pół roku wcześniej do stołecznego klubu trafił Paweł Kaczorowski, a ostatnio także przy okazji meczu z Cracovią. Wtedy zawodnicy Lecha głośno świętowali śpiewając „Legła, legła Warszawa”, czego kibice tego nie zapomnieli. Przy każdym meczu wygwizdywali „swojego” zawodnika, który ostatecznie się poddał i odszedł po połowie roku z klubu. Jaki to ma związek z obecną drużyną? Otóż tamtą prowadził Czesław Michniewicz.

Dawne waśnie dla kibiców się nie przeterminują. A napisać, że Lech i Legią się nie lubią, to nic nie napisać. Rywalizacja przez wiele lat o tytuł najlepszej drużyny w Polsce, o najlepszych piłkarzy. Transfery na linii Poznań-Warszawa w zasadzie nie istnieją, wyjątkami byli jedynie Bartosz Bereszyński i Krystian Bielik (po zaledwie pięciu meczach). Po 14 latach od trenowania Lecha trudno za taki nazwać podpisanie trenera Michniewicza, ale kibice pamiętają 2004r.

Szkoda, że nie pamiętają poprzedników Michniewicza, trenerów z przypadku, często podpisywanych Last minute. Trenerów bez doświadczenia, dyrektorów w roli trenera i trenerów piłki nożnej kobiet. Na ich tle, Michniewicz to trener pełną gębą. Mnie urzekł nie Pucharem Polski z Lechem, nie Mistrzostwem z Zagłębiem Lubin. Bo w polskiej szarzyźnie ktoś musi wygrać. Nie przeszkadzają mi nawet słynne telefony do fryzjera i właśnie, jeśli mieliby się do czegoś przyczepić kibice, to do 711 połączeń, które nigdy nie zostały wyjaśnione.

Michniewicz ujął mnie sukcesami na arenie międzynarodowej, bo tylko te odróżnią trenera kopaczy z 32 ligi w Europie, od trenera piłkarzy. Młodzieżówka Michniewicza została w naszych warunkach drużyną roku 2019, o czym pisałem TUTAJ. To trener, który wchodząc do szatni ma za sobą piłkarzy, analityk, który nie pęka przed lepszymi rywalami. Takiego właśnie powinna mieć najlepsza drużyna lat dziesiątych, a to czy śpiewał 14 lat temu po (wtedy) swoim największym sukcesie, mi nie przeszkadza. Skoro ma taki talent, niech śpiewa w maju po Mistrzostwie Polski, a potem w sierpniu po awansie do rundy grupowej europejskich pucharów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s