Braithwaite z 9, czyli coś poszło nie tak

Martin Braithwaite z numerem 9 to jedna z najdziwniejszych rzeczy jakie widziałem w Barcelonie. Od dzieciństwa śledzę ten klub, który miał lepsze (więcej) i gorsze (mniej) momenty. Były sukcesy i rozczarowania, głośne transfery i spektakularne wtopy, ale coś niedobrego stało się w klubie ze stolicy Katalonii. Ja rozumiem, że budżet się nie spina, że z uwagi na niegospodarność, ale oficjalnie powiedzą „covid” klub zanotował rekordowe straty. I w konsekwencji nie kupił zastępstwa za Luisa Suareza schodząc jedynie z kontraktów Suareza, Rakiticia, Vidala i Rafinha, w sumie na 70 milionów. Miał być Lautaro Martinez z Interu, później (głównie z uwagi na holenderski paszport nowego trenera Ronalda Koemana) nawet Memphis Depay z Lyonu, ale nie wypaliło.

Antoine Griezmann, Ousmane Dembele, Ansu Fati i Lionel Messi na papierze nie wyglądają źle, ale w praktyce to kolejno: spory zawód, pierwszy do sprzedaży, 17-latek i piłkarz czekający na koniec kontraktu. Wszystko pod wodzą nowego trenera, który znany jest z silnej ręki i tego, że nie idzie na kompromisy. To mi się nawet podoba, porządek z gwiazdorami. Chciałem Koemana do Barcelony 13 lat temu, przed trenowaniem Valencii, ale potem coś poszło nie tak z karierą trenerską holendra. A dzisiaj brak elastyczności przy kontakcie z piłkarzy może wysadzić drużynę od środka. I gdzieś tam pomiędzy wymienioną czwórką, z numerem 9 biegać będzie Duńczyk Braithwaite. Pięć lat temu z tym numerem grał Luis Suarez, a z jedenastką Neymar, dzisiaj jest Braithwaite i Dembele. Coś poszło ewidentnie nie tak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s