Na zachodzie grają gwiazdy, na wschodzie grają zespoły

O tym, że najlepsi zawodnicy wybierają słoneczną Kalifornię wiedza wszyscy. Nieprzypadkowo w ostatnie lato swoje siły połączyli w jednej drużynie liderzy Cleveland i Nowego Orleanu oraz Toronto i Oklahomy. W kolejce spekulacji jest lider Milwaukee i jego ewentualne podpisanie umowy z Los Angeles lub San Francisco. Ma to swoje odzwierciedlenie w mistrzostwach – w ostatnich 11 sezonach, aż piec razy wygrały drużyny z Kalifornii.

Oczywiście o sukcesie zachodu nie świadczy jedynie Kalifornia, bo np. Teksas także w obecnym dziesięcioleciu zdobył mistrzostwo (2011 Dallas, 2013 San Antonio). Zwykle jednak potencjalny biznesy i ciepły klimat przyciągają bardziej zawodników, choć teoretycznie za sprawą cap-space, drużyny mają podobne kwoty na zawodników. Po drugiej stronie stoją ośrodki w Nowym Jorku i Miami. Z różnych przyczyn największe miasto Stanów Zjednoczonych nie osiąga sukcesów. Ostatnio na drodze Brooklyn Nets stanęły kontuzje, ale wcześniej przez nieudolne zarządzanie (cwany Danny Ainge) mimo ogromnego potencjału obie organizacje były w ogonie ligi.

Do tego draft, w którym dziwnym trafem najlepsi zawodnicy częściej trafiają na zachód. Przyjrzymy się tylko laureatom narody Debiutant roku (ROY). Potencjalne szanse na wybranie gwiazdy są równe, a nawet większe dla wschodu, skoro maja słabsze zespoły, ale dziwnym trafem na końcu Ja Morant, Zion Williamson, Luka Doncić czy Karl-Anthony Towns trafili w ostatnich pięciu latach na zachód. Wschód został z Benem Simmonsem, Malcolmem Brogdonem czy Michaelem Carter-Williamsem. Ogromna dysproporcja była widoczna także w poprzednim dziesięcioleciu – Mike Miller, LeBron James, Emeka Okafor i Derrick Rose vs Pau Gasol, Amare Stoudemire, Chris Paul, Brandon Roy, Kevin Durant i Tyrake Evans. Wychodzi 4-6 w latach 00 i 4-6 w latach 10 na zachodu, w konkursie ROY. No i poza dwoma gwiazdami (z czego jedna przegrała z kontuzjami a druga wybrała docelowo drugą konferencje), to zachód pozyskał śmietankę, dodatkowo wzmocnioną wyborami Oklahomy i San Francisco.

Wracając do składów półfinalistów obu konferencji obecnych play-offs widać, że liderzy grają na zachodzie i to w dwójkach. LeBron James, Anthony Davis, Jamal Murray, Nikola Jokić, Kawhi Leonard, Paul George, James Harden, Russell Westbrook – tak wyglądają liderzy zachodu. Na wschodzie poza Giannisem Antetokounmpo nie ma takich nazwisk. Jeszcze nie są nimi Pascal Siakam i Jayson Tatum, a nigdy nie będzie Jimmy Butler. To przywódca innego kalibru, w dodatku świetny defensor, lepsza wersja Kyle Lowrego.

Z uwagi (zapewne) na ograniczenia związane z salary cup, wielkie gwiazdy zachodu nie są już tak obudowane jak wschód. Świadczą o tym najlepsze trzecie opcje półfinalistów: Rajon Rondo, Jarami Grant, Montrezl Harrell, i Eric Gordon, raczej tylko zadaniowcy. Na wschodzie trzecimi opcjami są Goran Dragić, Brook Lopez, Fred VanVleet, Kemba Walker – mający zupełnie inne role w swoich zespołach, często zastępujący liderów drużyn choćby w punktach, czy ostatnich akcjach. Nawet czwarte opcje wyglądają lepiej niż trzecie na zachodzie – Tyler Herro, Serge Ibaka, Marcus Smart, Eric Bledsoe. Glębia.

Categories NBA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s