Przegrana z Holandią, czyli Le Cabaret w czterech odsłonach

Długo oczekiwany mecz z Holandią zakończył się porażką. I to nie tylko na tablicy wyników, ale względem oczekiwań, stylu, personaliów i pomeczowych wypowiedzi. Wszystko zostało zrobione źle a przede wszystkim – powrót po blisko dziesięciu miesiącach zakończył się wstydem. Wstyd było patrzeć na grę biało czerwonych, choć przyznam szczerze, od tej reprezentacji nie mam od dawna żadnych oczekiwań.

Brak Roberta Lewandowskiego tłumaczono koniecznością odpoczynku piłkarzy Bayernu i faktem, że lepiej dać kapitanowi wolne, niż oglądać go zmęczonego na Euro. Jak ma się jedno do drugiego nie wiem, bo Bayern grający ponownie do końca Ligi Mistrzów, dostarczy i tak za dużo meczów Robertowi, w których nie będzie odpoczywał. A na pewno nie będzie ważne, czy przed sezonem 2020/21 zagrał dwie połówki w Lidze Narodów czy nie. Zmienników Lewy niby ma, a jednak nie ma. Naturalny wybór, czyli Arkadiusz Milik w głowie ma transfer do innego klubu, a Krzysztof Piątek czeka na formę z Serię A, a po meczu uda się na kwarantannę przed występami w Herthcie Berlin. Więcej napastników nie mamy, selekcjoner powołał tylko trzech, a ten grający za granicą Adam Buksa nie przyjechał, bo klub nie musiał go puszczać. Le Cabaret.

Bramkarzy mamy czterech, o dziwo nie było mowy, aby każdy z nich zagrał po 45 minut. Po co aż tylu? Nie wiem, czytałem, że selekcjoner chce sprawdzić tego trzeciego na turniej. Po co? Też nie wiem, bo bramkarz na turnieju zwykle występuje jeden, czasem dwóch, przy ew. kontuzji lub większej liczbie meczów. Te nam nie grożą, bo nie wychodzimy na meczach z połowy.

Holandia to nie jest markowa drużyna. Raczej papierowy tygrys chcący nawiązać do sukcesów poprzedniego pokolenia. Trzeba przyznać, że upadek mieli spory – ominęły ich dwie ostatnie imprezy, a przecież 10 lat temu grali w finale mistrzostw świata. To nie jest drużyna z TOP8 Europy, oni o ćwierćfinale mogą marzyć. I z taką drużyną – nie z Francją czy Hiszpanią nie potrafimy utrzymać się przy piłce. Wyjść z połowy. Wyjść z połowy i utrzymać się przy piłce. To ostatnie trwało mniej niż minutę. Le Cabaret.

W obronie Bednarek z Glikiem. Podobno zagrali dobrze, bo straciliśmy tylko jedną bramkę. Gdyby Holandia z nożem na gardle grała o awans pod warunkiem strzelenia trzech bramek, także by strzeliła. Głównie ze względu na boki obrony. Kędziora słabo, Bereszyński grający nie na swojej pozycji, to prawy obrońca na lewej stronie. I pewnie ma się podłączać do akcji ofensywnych. I pewnie ma zbiegać do środka na skrzydle. Nic takiego nie widzieliśmy. Kędziora nic nie dał w ataku, a w parze z Szymańskim zabrakło wszystkiego – jakości, zgrania, pomysłu.

Powinno być: Bereszyński na prawej, a Rybus na lewej. Albo jak kto woli – najlepszy prawy obrońca na prawej a lewy na lewej. Żadnej filozofii. Żadnego kombinowania. Tego oczywiście nie było, a mogło, bo selekcjoner mógł wystawić na tę pozycję Michała Karbownika. Gdyby po bokach obrony biegaliby właśnie Kędziora z Karbownikiem też nie byliby problemu. Nie ma Arkadiusza Recy, który nie doszedł do pełni sił po kontuzji mięśnia pośladkowego, to eksperymentujmy. Ale nie, lepiej prawego na lewej stronie. Le Cabaret.

W środku Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich i Piotr Zieliński klasyka, choć nie jestem fanem zawodnika Leeds United. Niby wszystko w porządku, ale odpowiedzmy sobie na ważne, ale to bardzo ważne pytanie. Czy Liga Narodów to sensowny turniej czy zorganizowane rozgrywki sparingowe. Raz gadamy tak, szczególnie przy ew. spadkach i zdobywaniu punktów, a raz chcemy testować zawodników na docelowe eliminacje. To testujemy czy gramy Krychowiakiem, Klichem i Zielińskim? Jeśli testujemy, gdzie 24-ta szansa dla Karola Linettego, gdzie wejście Jakuba Modera z Lecha Poznań (dostał 13 min)? Gdzie gra na dwóch napastników? No tak, tylko tylu zostało powołanych, ale wystawianie w/w trójki sprawia niestety, że atakujemy jednym. A Klich był niemal co akcje objeżdżany przez Frenkie de Jonga, który rozegrał najlepszy mecz w roku. Akurat z nami.

Skrzydła fajne. Jedyny plus dla Jerzego Brzęczka to wystawienie od początku meczu Kamila Jóźwiaka, który nawet miał okazję na bramkę, jedna z dwóch w meczu (druga Piątek). Sebastian Szymański był objeżdżany przez Quincy Promesa i Nathana Ake, w dodatku ze słabym tego dnia Kędziorą, to nie mogło się udać. Jednak Ajax Amsterdam + Manchester City vs Dynamo Moskwa + Dynamo Kijów to przepaść. Co ciekawe, Brzęczek trzymał przez cały mecz słaby duet po prawej stronie a pierwszy zszedł najlepszy, obok Piotra Zielińskiego ofensywny zawodnik tego meczu Kamil Jóźwiak. Podoba mi się wejście Grosickiego – 19 minut przed końcem, taktyka na podmęczonego przeciwko brzmi ok, taką widzę rolę dla Grosika nawet do Mundialu.

Selekcjoner po meczu był zadowolony. Defensywna taktyka (nie przegrać wysoko) i poruszanie się po boisku to główne zalety. Ja oglądałem festiwal żenady, brak utrzymywania się przy piłce i przeszkadzanie. Może o to chodzi w tej kadrze. Ja mówię nie i to dla mnie jest ponownie Le Cabaret.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s