Powrót 22 drużyn NBA nie ma nic ze sprawiedliwością, to czysty biznes

NBA uchwaliła dokończenie sezonu. To widzieliśmy wcześniej, w końcu w grze jest ogromna kasa, nie tyle do podjęcia to do oddania. Były analizowane różne warianty, zadecydowano w głosowaniu z wynikiem 29-1 o 22 drużynach (jedynie Blazers się wyłamali – chcieli 20). Zastanawiałem się czy to uczciwe rozwiązanie, czy sprawiedliwie jest dzielić drużyny na te, które mogą dokończyć sezon i te bez gry przez dziewięć miesięcy. Nowy sezon ma rozpocząć się 1 grudnia, więc od marca zostanie do rozegrania im co najwyżej mini turniej.

Przyjęto dość kontrowersyjne kryterium sześciu meczów straty do ósmej drużyny, czyli oprócz najlepszych ósemek dalej zagrają:
Wschód: Wizards,
Zachód: Blazers, Pelicans, Kings, Spurs, Suns.

Ogromną dysproporcja pomiędzy wschodem i zachodem wedle niewytłumaczonego kryterium to nowość w lidze, w której albo jesteś najlepszy, albo masz największe szanse być najlepszy w przyszłości. Przecież mistrza NBA mam ze wschodu, najlepszą drużynę także i zapewne najlepszego zawodnika. Nie rozumiem, dlaczego zajmujący 10 miejsce Hornets nie mają dalszej szansy, a 13 Suns tak. Bo Hornets mają stratę 7 meczów do Magic, a 6 „tylko” Suns do Grizzlies? Bardzo naciągane, tak samo jak to, że ktoś zasłużył bardziej na play-offy. Czy Suns zasłużyli? Przecież jakiś przypadek, który się nie wydarzy oznaczałby wpadniecie na walec w pierwszej rundzie z napisem Lakers. Widziałem taki walec w poprzednim sezonie, gdy Bucks demolowali Pistons bez Blake’a Griffina.

Są dwa sprawiedliwe rozwiązania – dokończyć sezon jak jest, albo dopuścić czołowe ósemki. Strata na wschodzie Wizards wynosi 5,5 meczu, a na zachodzie Blazers 3,5. Dużo czy mało, każdy ma swoją opinię. Ale bilanse 9 drużyn to 24-40 i 29-37. Czy dalej zasługują na cokolwiek?

Słyszałem o pomyśle z 20 drużynami, co nie daje po dwie w konferencji, tylko 9-12 z zachodu. Sprawiedliwe? To czysty biznes, zresztą mam przeczucie, że powrót Johna Walla sprawia, że dostali szanse. Podobnie wyglądałyby decyzję o dołączeniu np. Nets, jeśli zajmowaliby 10 miejsce i wracałby Kevin Durant. Na tej samej podstawie fajnie mieć zmotywowanego Damiana Lillarda czy porywającego tłumy Ziona Williamsona choćby na kilka meczów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s