Bundesliga pokazała co najlepsze, ale nadal Bayern jest bezkonkurencyjny

Powrót Bundesligi, pierwszej z czołowych lig jest największym wydarzeniem tego roku w piłce. Podczas, gdy inne ligi odwołały sezony (Francja, Belgia, Holandia), w Niemczech zdecydowano się rozegrać spotkania i przy okazji sprytnie sparować ze sobą najlepsze zespoły. Niech mówi się o niej najwięcej, najpierw Dortmund w Derbach Westfalii zdemolowało Schalke… 04, grając superofensywny futbol, gdzie kwartet Raphael Guerreiro (2+0), Thorgan Hazard (1+1), Julian Brandt (0-2) i Erling Haland (1+1) zdemolował rywali. Mecz się oglądało dziwnie, trochę jak sparing, w którym było słychać pokrzykiwania piłkarzy na boisku. Ale co tam, gwiazdy wróciły.

Półtora tygodnia później wielki hit, Der Klassiker. Borussia pod dwóch zwycięstwach, miała bramkowy bilans po wznowieniu sezonu 6-0, Bayern z dwoma zwycięstwami 7-2. Dwie najbardziej utytułowane drużyny, które wspólnie wygrały ostatnich 10 mistrzostw to dzisiaj pojedynek wybitnych strzelców Halanda z Lewandowskim. Cudownego dziecka norweskiej piłki z najlepszym strzelcem wśród obcokrajowców. Plakaty zapowiadające mecz jednoznacznie wskazywały, na jakiej pozycji będzie najlepsza rywalizacją, w końcu to najlepsi strzelcy tegorocznej edycji Ligi Mistrzów – Lewandowski ma 11 bramek, Haland 10. Trzeci jest Harry Kane z 6, przepaść.

Sam mecz nie zachwycił, dużo walki, choć kryjący Lewandowskiego Łukasz Piszczek znakomicie przeszkadzał grać naszemu napastnikowi w niesamowitych powtórkach. Podobnie Jerome Boateng okrył Haalanda czapką gruszek. To niesamowite jak piłka szuka Norwega, który wybiera raczej dobre rozwiązania, ale stary mistrz za każdym razem miał nosa. Umiejętnie wybijał piłkę, ale w jednym przypadku nieprzepisowo przy strzale rywala wystawił rękę, w którą trafiła piłkę. Sędzia nakazał grać dalej, krzywdząc gospodarzy brakiem rzutu karnego. Jedynego, jak się okazało gola strzelił Joshua Kimmich, niesamowitym strzałem panenką tuż przed przerwą. Roman Burki nie popisał się wychodząc dwa kroki za daleko, ale trzeba przyznać, że strzał był bardzo precyzyjny.

Lewandowski miał tylko jeden zryw, gdy pod koniec meczu strzelił w słupek, ale na boisku nie było już Piszczka. Podobnie jak Halanda, który zszedł kontuzjowany z boiska w środku drugiej połowy. Pojedynek nie wypalił, nie było więcej bramek i wymiany ciosów. Na koniec znowu wygrał Bayern, który czteropunktową przewagę powiększył do siedmiu punktów. Rozpędzony wygra po raz ósmy z rzędu w lidze jednej szybkości. Borussia gra piękna piłkę, ale ponowne zabrakło jej argumentów, a tuż po meczu zaczęto kwestionować przyszłość Luciena Favre. Dzisiaj na poziomie BVB jest RB Lipsk, który wielkimi susami zmniejsza dystans do czołówki Bundesligi. W grze są dobrze zarządzane Bayer Leverkusen i Borussia Monchengladbach. Dzisiaj różnica między piątymi aptekarzami a BVB wynosi cztery punkty. Zdecydowanie za mało na ambicje Hansa Joachima Watzke i Michael Zorca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s