Cztery mecze – trzy porażki, nie skreślajmy jeszcze Liverpoolu

Zaczęło się od Ligi Mistrzów, gdzie w pierwszym meczu 1/8 finału, już w czwartej minucie po rzucie wolnym i zamieszaniu, piłka spada pod nogi Saula Nigueza, który pokonał Alissona Beckera. Maszyna, która rozwalcowuje rywali w Premier League zawiodła. Mylił się Salah, który jedynie strzelił bramkę z ewidentnego spalonego (oczywiście nie mogła zostać uznana). The Reds bili głową w mur i o ile przed meczem mówiono, że Atletico należy do niewygodnych rywali, to same zwycięstwa i jeden remis w 26 meczach Premier League jasno wskazywał faworyta.

Zresztą kolejny mecz ligowy z West Hamem zakończył się tak, jak wiele innych – Liverpool odrobił stratę i z 1-2 zrobili 3-2. Kosmiczna liczba zwycięstw (26 z 27) i pogoń za Invincibles, czyli Arsenalem z sezonu 2003/04, a w dalszej perspektywie obrona Ligi Mistrzów, której poza Realem 2016-2018 obronił wcześniej Milan w czasach prehistorycznych (1989-1990) – takie były marzenia Jürgena Kloppa.

Jak wiemy, The Reds Invincibles nie zostaną, Watford rozjechał ich aż 3-0! Bohaterem został Senegalczyk Ismaila Sarr, który przed sezonem przyszedł za 30 mln euro z Rennes. Przyćmił swojego rodaka Sadio Mane strzelając dwie bramki i przy trzeciej asystując. Przy pierwszej bramce Doucoure podał do niego w uliczkę na wyprzedzenie, w drugiej wyprzedził Virgila van Dijka, który nie mógł nadążyć. Przy trzeciej bramce Trent Alexander-Arnold popełnił błąd pod swoim polem karnym i do piłki dopadł Sarr, który wycofał ją do Troy’a Deeney’a. Zaskakujące, że bramki padły po błędach obrońców, którzy przez cały sezon uważani byli za najlepszych.

Kolejna porażkę Liverpool odniósł w FA Cup z Chelsea. Klopp próbuje rotować składem, choć zwykle w pewnym momencie na boisku pojawiają się gwiazdy – Salah, Firmino i Mane. Dobrze dysponowana Chelsea wygrała podobnie jak Wadford 3-0, w najmniej ważnych rozgrywkach, ale sam udział w takim meczu Mane, Fabinho, Robertsona czy van Dijka przez 90 minut, pokazuje, że niemiecki trener nie potrafi odpuścić. Podobnie wyglądały grudniowe mecze z Monterrey i Flamengo (mecz z dogrywką trwał 120 min).

Ogromne obciążenia wielu zawodników przez cały sezon wychodzą w najważniejszym momencie. Oczywiście, Premier League jest już wygrana, bo po porażce z Watfordem przewaga nad Manchesterem City wynosi 22 punkty, a Pep Guardiola już w styczniu mówił, że przegrał rywalizację i musi skupić się na grze w Europie. Niestety w Lidze Mistrzów coraz więcej jest głosów, że to Atletico wygra dwumecz, a dodatkowo dzisiaj gruchnęła wiadomość o kontuzji Alissona, który nie zagra w meczach z Bournemouth i Atletico. Porażka w pierwszym meczu 0-1 w kontekście choćby wyeliminowania rok temu w półfinale Barcelony po przegranej 0-3, nie pozwala mi nie skreślać Liverpoolu. Jeszcze nie teraz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s