Śląsk basket #13: dominacja GTK Gliwice pod tablicami i fatalne rzuty wrocławian kluczem do czwartej porażki z rzędu u siebie

Trzy porażki z rzędu u siebie to stanowczo za dużo dla drużyny z ambicjami i trzema (prawie) reprezentantami polski – Maciej Wojciechowski jest w topie najlepszych polaków w Energa Basket Lidze, Kamil Łączyński jest pewniakiem Mike’a Taylora i przy zbiegu okoliczności może wyjść nawet w pierwszej piątce w lutowych meczach kadry, a na początku sezonu wręcz piano na postawę Aleksandra Dziewy. Do Orbity przyjechały GTK Gliwice, drużyna, która dotychczas wygrała zaledwie dwa razy:

13.10.2019 Asseco Arka Gdynia – GTK Gliwice 78 : 87
18.10.2019 Polpharma Starogard Gdański – GTK Gliwice 70 : 89

zwycięstwo z Asseco to była długo największa sensacja sezonu, zwłaszcza, że Gliwice podobnie jak my – przegrały z MKS Dąbrową Górniczą, Kingiem Szczecin, Treflem Sopot i o dziwo z PGE Spójnią Stargard (my wygraliśmy TUTAJ). Czyli podobny potencjał, ale po pierwsze – gramy u siebie, a po drugie -tydzień wcześniej Anwil rozgromił ich 118-74 (!). Oczywiście Śląsk to nie Anwil, ale sztab Śląska powinien przeanalizować mecz transmitowany na emocje.tv. Po statystykach – słaba skuteczność za trzy (7/27), przegrana zbiórka (29-43), słabe osobiste (19/28), mnóstwo strat (23) i wiele fauli na rozgrywającym (6 fauli na Chrisie Dowe w 19 minut). Wniosek: sporo słabych punktów oraz od miesiąca goście nie wygrali, dlatego Śląsk był faworytem.

Drużyny zaczęły nerwowo, co prawda Joe Furstinger trafił w pierwszej akcji, ale po trzech minutach wynik brzmiał 3-2 po trójce Łączyńskiego. Dalej Dziewa blokuje, Gabiński zbiera, Łączyński trafia. Potem kolejne sześc punktów po akcjach Duke’a Mondy’ego i Furstingera (9 punktów w pierwszej kwarcie) dało prowadzenie gościom. Dobrze w mecz wszedł Devoe Joseph, który po dwóch niecelnych rzutach, trafił dwa kolejne i wyrównał stan meczu na 10-10. Dobrą zmianę (za Furstingera) dał Milivoje Mijovic, który zapewnił prowadzenie po pierwszej kwarcie 18-22. Na minus na pewno rzuty wolne (2/6), na plus zbiórki w ataku Dziewy (2), choć deska znowu przegrana (9-12) i trójki (2/8). Dużo elementów do poprawy.

Druga kwarta była fatalna. Oddaliśmy ją bez walki pod koszem (zbiórki: 6-9 w obronie i 1-4 w ataku), fatalnie rzucaliśmy z daleka (2/7) i potrafiliśmy zrobić błąd 24 sekund. Zresztą kilka akcji z rzędu było kończone rzutami z daleka z uwagi na kończący się czas akcji. W końcówce kwarty szalał Brandon Tabb, który w tej części meczu trafił 10 punktów w siedem minut, a dotychczas jego najlepszym występem był mecz z Kingiem Szczecin (20 pkt., 6 zb.). Słabo grał Danny Gibson, który w 8,5 minuty trafił raz na pięć rzutów i zaliczył tylko jedną asystę. Śląsk w ostatnich dwóch minutach nie trafił z gry – punkty zdobywał jedynie z osobistych i na przerwę schodził przegrywając 36-48.

Spodziewaliśmy się mocnych słów w szatni i wstrząsu w drużynie, Zmotywowany po przerwie wyszedł Wojciechowski, który trafił dwie pierwsze akcje, ale od błędów kroków w kolejnej akcji, przez sześc kolejnych minut nie oddal rzutu. W GTK szalał Tabb, tym razem w kwarcie trafił 11 punktów i zastanawialiśmy się, czy pobije osiągniecie Josha Bostica przeciwko Śląskowi (33 punkty, drugi wynik w sezonie TUTAJ). Wcześniej, po celnych osobistych Furstingera GTK prowadziło 16 punktami (56-40) i pierwsi kibice zaczęli wychodzić z hali Orbita. W odpowiedzi dwukrotnie trafił WKS za trzy punkty (Łączyński i Joseph). Tylko, że moment, w którym Łączyński jest najlepszym strzelcem twojej drużyny wiele mówi o innych zawodnikach, gdyż to zawodnik, który w pierwszej kolejności dostrzega lepiej ustawionych partnerów. Na dwie minuty przed końcem kwarty pierwsze punkty z gry trafił Torin Dorn. W tym momencie Wojciechowski miał 7 punktów, Joseph 8, Gibson 3, Humphrey 3, a Dziewa 2. Tak wyglądała linijka gospodarzy w 28 minut gry, Nie wykorzystaliśmy strat GTK (2-4) i fatalnych trójek (1/6). Graliśmy słabo ze słabymi rywalami, utrzymując 10 punktowa stratę.

Nikt w hali nie wierzył w zwycięstwo, szczególnie, że trafiający nadal Tabb miał w 35 minucie meczu 28 punktów, a minute później przegrywaliśmy 62-80 (!). Deklasacja. Dla Śląska punktował głównie Torin Dorn, który specjalizuje się w punktowaniu, w przegranych spotkaniach (22 pkt. z Kingiem, 17 pkt. z Treflem). Kulminacyjnym momentem było trafienie po zbiórce Josepha na 88 sekund przed końcem meczu, Na zegarze wynik 72-82 i przerwa na zadanie Andrzeja Adamka. Po złym podaniu Tabba, ponownie trafił Joseph, potem Dorn trafił 2+1 i było 77-84. Gdy Mijović zaliczył kolejną stratę (0-6 w stratach, w ostatnich trzech minutach), za trzy nie trafił Joseph, ale po dobitce Łączyńskiego na zegarze było do odrobienia tylko pięć punktów, Chwile później złe podanie Mondego i Dorn trafia na jedno posiadanie (81-84). Orbita eksplodowała – nikt się nie spodziewał takiego scenariusza. Nie trafiona trójka Mijovicia, blok Tabba (193 cm) na Gabińskim (202) cm) i 13 sekund do końca – dużo i mało. Czas dla trenera Adamka zupełnie nieudany – ponownie nie było komu wyjść do piłki z boku, a Łączyński zupełnie zamknięty w rogu boiska przez dwóch zawodników trafia w bok tablicy. Porażka po końcówce, ale przede wszystkim po słabej grze w całym meczu. Przegrana zbiórka 32-46, fatalne osobiste 13/26 i rzuty za trzy na poziomie 23%. Gdyby nie wspomniane straty (w całym meczu Gliwice zanotowały ich aż 20!), nie mieliśmy prawa wygrać tego meczu. Najlepszy Łączyński – 17 pkt,, 8 as. +/- 4 i Dorn 15 pkt. Najsłabsi Gibson (1/7 z gry), Wojciechowski (9 punktów z zaledwie 7 rzutów) oraz trojka podkoszowych: Humphrey, Chrabascz i Gabiński, która zebrała w 46 minut sześć piłek. Z kolei Furstinger zebrał ich 9 (i rzucił 16 punktów), a Tabb zaliczył 28 punktów.

Śląsk Wrocław – GTK Gliwice 81:84
Śląsk: Kamil Łączyński 17 (3), Torin Dorn 15, Devoe Joseph 12 (2), Maciej Wojciechowski 9, Michał Gabiński 8 (1), Aleksander Dziewa 6, Andrew Chrabascz 6, Michael Humphrey 5, Danny Gibson 3, Jakub Musiał 0.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s