Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

Śląsk rozpoczął piątka Kamil Łączyński, Dovoe Joseph, Maciej Wojciechowski, Aleksander Dziewa i Michał Gabiński. To już trzeci kolejny mecz z taką piątką, co pokazuje hierarchię w zespole i styl gry. Być może się to zmieni, bo w składzie po raz pierwszy pojawił się Michael Humphrey i docelowo powinien grać obok Dziewy. Mecz zaczął się nerwowo – najpierw trafił Dziewa po zagraniu z Łączyńskim, ale spudłował w trzech kolejnych akcjach w konfrontacji z Adamem Łapetą. W Kingu mocno zaczął Paweł Kikowski – trafił z osobistych, po indywidualnej akcji i podawał do Bena McCauley’a. Śląsk grał nieskutecznie z daleka, grę przełamał Chrabascz, ale drużyna zdobyła sześć punktów w prawie siedem pierwszych minut – tyle samo co McCauley. Pod koniec zobaczyliśmy dobre zagranie tyłem do kosza Chrabascza i klasykę kontrataków Śląska – przyspieszenie z piłką coast to coast Wojciechowskiego. W drugiej kwarcie szybko Olek Dziewa poprosił o zmianę, trudno się 21-latkowi broniło Łapetę i McCauley’a, a w jego miejsce pojawił się Humphrey. W pierwszej akcji obronnej wyszedł pomagać koledze, ale nie wrócił w porę za przeciwnikiem i nie dostał pomocy pod koszem, tak jak z Dąbrowa Górniczą mieliśmy problem z grą pod bronioną tablicą. Najlepszy strzelec wrocławian, Joseph swoje pierwsze punkty zdobył pod koniec drugiej kwarty z trudnej pozycji, chwilę poniżej trafił ponownie, poprawił Wojciechowski i mieliśmy na zegarze rekordową przewagę 36-27. Niestety rywale trafili kolejnych pięć punktów i na przerwę schodziliśmy z prowadzeniem 36-32. Druga kwarta wygrana 21-15, była dużo lepsza niż pierwsza. Do przerwy Wojciechowski zdobył 12 punktów, 9 Chrabascz, a 7 Dorn grając w swoim tylu na sile. Dla przeciwników 10 punktów zdobył Cleveland Melvin, a 8 McCauley. Na minus postawa naszych liderów – Aleksander Dziewa trafił 1/7 z gry i miał cztery zbiórki, Kamil Łączyński nie miał punktu i zaliczył jedną asystę.

Trzecia kwarta była popisem gości, którzy grali zbilansowanym atakiem – trafiał kolejno Kikowski, Dustin Ware, Thomas Davis i McCauley. My odpowiedzieliśmy przez ten okres trójkami Josepha, Chrabascza i Gabińskiego, po której wynik brzmiał 47-48 dla gości. Od tego momentu przegraliśmy cztery ostatnie minuty kwarty 2-13 po niecelnych rzutach i bledach kozłowania (Dorn i Custer). Co ciekawe, całą kwartę na ławce przesiedział Adam Łapeta, a wrocławianie grając pod koszem Humphreyem, Gabińskim i Hrabasczem (dwójką z ich) przegrywali zbiórkę i obronę. W czwartej kwarcie bardzo dobre momenty miał Dorn, jak się okaże najlepszy zawodnik wrocławian, który rzucił pierwsze sześć punktów (w kwarcie 13), nie tylko wejściami na siłę, ale i rzutami z półdystansu. Nie potrafiliśmy zatrzymać przeciwników w obronie, znowu szalał Kikowski (w meczu 24 punkty) trafiający z każdej pozycji. Szczytem słabej gry wrocławian było nietrafienie Łączyńskiego (po przechwycie) kosza sam na sam, zresztą nasz kadrowicz pierwsze punkty zdobył na dwie minuty przed końcem meczu! Druga połowa to momentami festiwal rzutów słabych, niewykreowanych. Były momenty, gdy po dwóch kolejnych trafieniach można było nadrabiać straty, ale kończyło się to rzutami nieprzygotowanymi.
Wynik trzymał Kikowski, który utrzymywał mniej więcej 10 punktowe prowadzenie (maksymalnie 15) oraz Cleveland Melvin (19 pkt., 9 zb.), którego faulowaliśmy aż siedem razy.

Znowu było widać w Śląsku brak zagrywek, indywidualne akcje, brak zawodnika, który zabezpieczy obręcz. Wprowadzony przez trenera Mindaugasa Budzinauskasa McCauley (15 punktów i 8 zbiórek) był bardziej mobilny od Łapety, trafiał z dystansu, co także pokazało słabość naszych wysokich. Oczywiście, mamy nowy zespół po awansie z pierwszej ligi, głównie młodych zawodników, ale po runie 2-13 byli oni pogodzeni z porażką. Słabo grał Łączyński (4 pkt., 4 as.), Wojciechowski zdobył po przerwie dwa punkty, Custer żadnego, a Joseph grając prawie 28 minut zdobył 10 punktów i cztery straty, a przecież jest kreowany na lidera i najbardziej doświadczonym zawodnikiem. Bez zmian personalnych nie ma możliwości grania o najlepszą ósemkę; przykład Stali Ostrów jest radykalny (zmieniono trenera Jacka Winnickiego i zwolniono połowę składu), ale bez combo-guarda i twardego środkowego Śląsk (mamy drugą najsłabszą zbiórkę w lidze, jedynie przed HydroTruckiem) będzie częściej przegrywać niż wygrywać. 11 asyst na 73 zdobyte punkty, tylko 38% z gry (28/73) wobec słabo dysponowanych za trzy rywali (2/14) skończyło się przegraną dziesięcioma punktami u siebie.

Śląsk Wrocław – King Szczecin 73:83
Śląsk: Torin Dorn 22 (1), Maciej Wojciechowski 14 (1), Andrew Chrabascz 12 (1), Devoe Joseph 10 (2), Aleksander Dziewa 6, Kamil Łączyński 4, Michał Gabiński 3 (1), Michael Humphrey 2, Clayton Custer 0

Najlepszy zawodnik Śląska:

Torin Dorn – 22 pkt., 5 zb., +3.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #6: z Dąbrowy Górniczej na tarczy

Śląsk basket #5: ostre rzucanie na inaguracje (z Hydrotruckiem)

Śląsk basket #4: co wiemy po memoriale Adama Wójcika

Śląsk basket #3: dwa sparingi z Pardubicami i trzech debiutantów

Śląsk basket #2: sparingi ze Spójnią i Stalą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s