Argentyna za mocna – pierwsza porażka Polaków na mistrzostwach

W dzisiejszym meczu z Argentyną zabrakło nam doświadczenia, nie grywamy meczów o stawkę, ze sprytnym i inteligentnym przeciwnikiem, który łamie zagrywki i gra nieszablonowo. Od pierwszych minut było nerwowo – mieliśmy problem z wymianą kilku podań, a przeciwnicy błyskawicznie przechodzili do kontrataków. Zwykle sprytnie jeden z zawodników Argentyny stał wysoko w ataku i po przechwycie otrzymywał podanie otwierające kosz. Denerwujące było to oglądać w telewizji, więc nieporównywalnie czuli się zawodnicy, co było widać po gestach tych, do których podanie nie doszło. Akcje napędzał Facundo Campazzo, MVP ostatnich finałów ACB, który był dla naszych zawodników za szybki. W dodatku, od początku meczu mieliśmy problem z trafianiem z łatwych pozycji. Argentyna nie zatrzymała się ani na chwile, co widać w każdej trzech kwart. Pierwsza przegrana 6, druga 9, trzecia 14 punktami. Pogrom, a zarazem zimny prysznic, Polacy w całym meczu zanotowali 23 straty, co nie mogło się dobrze skończyć – Argentyna wygrała w punktach po stracie 32-10. Przeciwnicy byli zdecydowanie lepsi i zagrali na poziomie nieosiągalnym obecnie dla naszej reprezentacji, szczególnie w defensywie, nie tylko wyprzedzając przy podaniach naszych, ale także wybijając piłkę przy koźle i ciągle tworząc presję. Jedyną zaleta to skorzystanie z rezerwowych (np. Aleksander Balcerowski zagrał najdłużej – 24 minut), co z takim przeciwnikiem i na tym etapie mistrzostw przyda się na kolejnych imprezach.

Należy przeanalizować błędy, wyciągnąć wnioski, wypocząć i szykować się na ćwierćfinał, bo ten mecz wyjątkowo był bez znaczenia. Teoretycznie wygrany unikał w kolejnym spotkaniu Serbii, co bardzo chcieli osiągnąć Argentyńczycy, ale wygrana Hiszpanów i tak połączy Argentynę z Serbią, a nas z Hiszpanią. Dla większości zawodników to będzie rewanż za 2015 rok, kiedy w 1/8 po trzech kwartach był remis 55-55 i naprawdę było blisko. Wynik 66-80 nie odzwierciedlał naszej dobrej gry. Zadecydowały indywidualne umiejętności Pau Gasola, choć niektórzy winili Marcina Gortata za pasywna postawę przy rzutach z dystansu (Gasol trafił 6 trojek). Dzisiaj nie ma Pau Gasola, nie ma Gortata, a zwycięzca awansuje do półfinału. Przy korzystnym układzie, wygrana da także awans na Igrzyska w Tokio, gdzie wystąpią dwie najlepsze drużyny z Europy.

Najlepsi (punkty zdobywali głównie w 4 kwarcie):
A.J. Slaughter – 16 punktów, 3 zbiorki, 3 asysty
Karol Gruszecki – 11 punktów, 5 zbiorek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s