Polska przegrywa ze Słowenią – 7 rzeczy do naprawy

Przed meczem ze Słowenią fachowcy głosili zdobycie rekordowych 30 punktów. Zaczęło się od Wojciecha Kowalczyka, który w Weszło przed pierwszym meczem z Austria wypalił, że jeśli zagrają na swoim poziomie, Polacy powinni wygrać wszystko. Nikt nie brał tych słów na poważnie aż do czwartego meczu, kiedy Polacy wygrali po raz.. czwarty. Jeśli potrafimy zwyciężać na boisku najtrudniejszego rywala (Wiedeń), jak nam nie idzie (Macedonia w Warszawie) i pewnie zwyciężamy wicelidera (Izrael) 4-0, to dlaczego nie? Gdzieś nieśmiało mówiło się o braku stylu, męczeniu się z rywalami i problemami z selekcją. Kto ma wystąpić na lewej stronie obrony, jaka jest aktualna forma Grzegorza Krychowiaka, czy grać dwoma napastnikami – tym żyliśmy na początku eliminacji. Selekcjonera bronił wynik – 12 punktów i zero straconych bramek. Niestety zaczęliśmy też powielać bzdury typu „co tam styl, liczą się punkty!”, moim zdaniem, aby rywalizować z najlepszymi, powinniśmy ustawiać i czasem kolokwialnie sklepać słabszych. Porażka 0-2 po słabej grze, powinna być impulsem do zastanawiania się – co dalej. Owszem to może być jednorazowa wpadka, ale słabym występem „śmierdziało” od dawna – w zasadzie od początku eliminacji po fatalnej jesieni 2018. Niestety regularne punktowanie sprawiło, że Selekcjoner zajął się objawami, a nie przyczynami. Optymiści powiedzą, że przy lepszej postawie bramkarza i uznaniu prawidłowego gola Kamila Grosickiego mecz powinien zakończyć się wynikiem 1-1, w końcu mieliśmy 63% posiadania piłki, czyli nie zagraliśmy źle. W piłce przyjęło się, ze zwycięża drużyna, przegrywa trener. To bardzo niesprawiedliwa ocena, bo przecież grają zawodnicy, a nie selekcjoner. Czy jednak Jerzy Brzeczek zrobił wszystko, co mógł?

Po pierwsze – ze słabeuszami powinniśmy wygrywać zawsze.
Jerzy Brzeczek ma trudna robotę, to nie jest do końca tak, że bierzemy z Serie A 17 naszych piłkarzy, których uzupełniamy Fabiańskim, Lewandowskim i Krychowiakiem i mamy kadrę. We Włoszech większość rodaków jedynie terminuje, a mając słabą ligę, sięgamy wzorkiem na Europę i sprawdzamy, ilu Polskich piłkarzy gra w fazie grupowej europejskich pucharów:

W Ligi Mistrzów zobaczymy ich tylko dziewięciu – Roberta Lewandowskiego (Bayern), Wojciecha Szczęsnego (Juventus), Łukasza Piszczka (Borussia), Arkadiusza Milika, Piotra Zielińskiego (Napoli), Jakuba Piotrowskiego (Genk), Damian Kądziora (Dinamo), Macieja Rybusa oraz Grzegorza Krychowiaka (Lokomotiw).

Z kolei w Lidze Europy zobaczymy tylko trzech – Jacka Góralski, Jakuba Świerczoka (Łudogorec) i Karola Świderskiego (PAOK Saloniki).

To żelazny argument nie tylko wyznawców Selekcjonera Jerzego Brzęczka, co realistów polskiej piłki. Zwykle przy gorszych wynikach jest mowa, o tym, że nie ma w kim wybierać. Problem jednak w tym, że przeciwnikiem nie były Niemcy czy Holandia, a mała Słowenia posiadająca dwa miliony mieszkańców, która w eliminacjach mundialu 2018 była czwarta w grupie za Anglią, Słowacją i Szkocją, a w Lidze Narodów 2018/2019 w trzeciej dywizji była ostatnia w grupie z Norwegią, Bułgarią i Cyprem spadając na dno europy. Mając w składzie kilku zawodników z czołowych klubów Europy (Bayern, Napoli, Milan, Southampton), nawet ze swoimi problemami powinniśmy wygrać.

Po drugie – święte krowy
Jerzy Brzęczek nadal selekcjonuje kadrę Adama Nawałki. Niewiele się zmieniło przez dwa lata, na początku mówiło się o nowym otwarciu, a graja znani i lubiani. A może najpopularniejsi? Nawałce udawało się wszystko do meczu z Danią, który obnażył problemy, z którymi sobie nie poradził. Podobno się pogubił, ale może po ludzku nie znalazł rozwiązania. Może to jest moment, aby Krystian Bielik, Szymon Zurkowski i Dawid Kowacki jeżdżąc na dupie zamieszali w kotle? zmienili hierarchię? Kadra miała być odmłodzona, a za Łukasza Piszczka mamy Tomasza Kędziorę, plus Mateusz Klich, a Krzysztof Piątek jest starszy od Arkadiusza Milika. Ponadto w dniu meczu ze Słowenią historyczny sukces osiągnęli koszykarze, którzy wygrali z Rosją. Porównywać Rosję w kosza i Słowenii w nogę nie sposób – po jednej stronie zawodnicy doświadczeni grą w Eurolidze, po drugiej wybitny bramkarz Jan Oblak (Atletico Madryt), solidny ligowiec z Serie A Josip Illić (Atalanta Bergamo) i wielu przeciętnych zawodników. Polacy odwrotnie – koszykarze maja tylko jednego zawodnika grającego w Eurolidze, a piłkarze kilku (zgodnie z powyższym). W dodatku Piotr Zieliński, nasz x-factor jest regularnie oceniany za to jak powinien grac, a nie jak prezentuje, co wzbudza frustrację. A jego partnerzy Grzegorz Krychowiak i Mateusz Klich regularnie zawodzą, często będąc najsłabszymi na boisku. To kolejny mecz, kolejny rok, w którym nie wykorzystujemy potencjału Zielińskiego, z którego chętnie korzysta Carlo Ancelotti.

Po trzecie – w cieniu Lewandowskiego
Gdy nie idzie, podaj do Lewego. Wygrywaliśmy w ten sposób wiele meczów, Lewandowski rozgrywał, grał na skrzydle i wykańczał akcje. Czasem mam wrażenie, że nasi zawodnicy zapominają jak się gra, mając obok siebie kapitana. Być może dlatego grają ostatnio gorzej w kadrze niż w klubie? Zaskakująco, że gdy karierę zakończył Marcin Gortat, koszykarze osiągnęli szczyt. Może dlatego, że nie mieli lidera, który zrobi za nich wszystko? Mówienie, że gdyby nie było Lewandowskiego, byśmy zobaczyli gdzie jesteśmy, jest bez sensu. Przecież gdyby nie było Cristiano Ronaldo nie byłoby sukcesów Portugalii i Realu Madryt.

Po czwarte – chcemy selekcje nieoczywistą
Raków Częstochowa, Lechia Gdańsk, GKS Katowice, Wisła Płock – takie kluby przed objęciem kadry trenował Jerzy Brzęczek, który nie ma doświadczenia międzynarodowego. Często, gdy pada taki wniosek zwolennicy Selekcjonera odpowiadają o spędzeniu wielu lat w Austrii i kapitanowaniu reprezentacji. Po jedenastu meczach można na nowo podnieść ten argument, jeśli na zwycięstwo czekaliśmy do siódmego meczu, następnie wygraliśmy cztery i teraz przegraliśmy. Co jakiś czas mamy w piłce sukcesy mniejszych – 15 lat temu wygrała Grecja, 3 lata temu zwyciężał Leicester, w tym roku wygrał Piast Gliwice. W żadnym z tych miejsc nie pytano, kim mają grać. Osiągano wynik ponad stan – czekamy na takiego selekcjonera i przez ten pryzmat będziemy go oceniać. Nie takiego, który wystawi oczekiwany skład, tylko takiego, który jak Adam Nawałka wystawi Krzysztofa Mączyńskiego i Sebastiana Milę. Mam wrażenie, że kadra Adama Nawałki z okresu 2014-17 pyknęłaby Słowenię do zera. Selekcjonerze! jeśli kontuzjowany jest jedyny lewy obrońca – należy go znaleźć, ale jeśli już się wyleczył (Maciej Rybus), grajmy nim, a nie szukajmy unikalnych rozwiązań na siłę. Nawałka od pierwszego spotkania zaczął pracować, powołał przez pięć lat aż 80 zawodników, zaczynając już w debiucie ze Słowacją nieoczywistymi wyborami, a do niektórych już nie wrócił:

Artur Boruc – Paweł Olkowski, Artur Jędrzejczyk, Marcin Kamiński, Rafał Kosznik (87. Adam Marciniak) – Jakub Błaszczykowski, Grzegorz Krychowiak (87. Michał Pazdan), Tomasz Jodłowiec (76. Krzysztof Mączyński), Adrian Mierzejewski (67. Tomasz Brzyski), Waldemar Sobota (76. Marcin Robak) – Robert Lewandowski.

Po piąte – najlepsi stałe poszukują
W lipcu 2018 ogłoszono, kto zostanie nowym Selekcjonerem o czym pisałem (TUTAJ)

Dzisiaj okazało się, że będzie nim Jerzy Brzęczek, dotychczasowy trener Wisły Płock, wcześniej kadrowicz, uczestnik (w roli kapitana) srebrnych igrzysk olimpijskich w Barcelonie. Ruch zaskakujący, gdyż mówiło się o wariancie z Włoch – Gianni De Biasi, który z reprezentacją Albanii (!) Zakwalifikował się do mistrzostw Europy lub Cezare Prandeli, wicemistrz Europy z 2012. Oba warianty były ciekawe, mnie szczególnie podobała się ta druga kandydatura ‚ala’ Leo Beenhakker, czyli trenujący kiedyś najlepszych piłkarzy, obecnie nieco na uboczu wielkiego futbolu. Wydawało się, że były to kandydatury wcale nie z gatunku since fiction, w końcu wielu trenerów chciałoby współpracować z Robertem Lewandowskim.

PZPN to bogaty związek i poradziłby sobie z pensją trenera obcokrajowca. Decydował jednoosobowo Prezes Zbigniew Boniek, który z wyborem swojego kolegi Adamem Nawałką trafił doskonałe i mogliśmy przypuszczać, że szczęście (i nos) Prezesa nie opuści. Z meczu na mecz, coraz trudniej jest bronić selekcjonera, choć wiadomo – mamy 12 punktów w pięciu meczach i zmierzamy do finałów. Zawsze gdy nie idzie, albo bronimy trenera, bo słaby materiał ludzki, albo zmieniamy, marząc o najlepszych. Niestety Ci od materiału ludzkiego, uważają, że zmiana Selekcjonera nic nie da. Oczywiście, Jürgen Klopp nie zabiega o posadę selekcjonera reprezentacji Polski i to nie stanie także dlatego, że szukamy selekcjonera, a nie trenera. Na końcu zamykasz się w gronie 40 zawodników, a potem wybierasz, rozmawiasz, ustawiasz.
Vicente del Bosque, jeden z najwybitniejszych selekcjonerów w historii zrobił to samo w kadrze, co jego poprzednik. I to samo, co następca. Zadecydowały detale, bo Hiszpania przez lata uchodziła za mistrzów eliminacji, ale zawodziła w finałach. Kluby wygrywały w Lidze Mistrzów (choćby Real z Raulem, Fernando Morientesem i Fernando Hierro), a w kadrze nie mogły powtórzyć sukcesów. Jürgen Klopp tez potrzebował czasu na osiągnięcie sukcesu z Liverpoolem, z kolei Pep Guardiola ciągle udoskonala swoja drużynę, dodając nowe elementy w trosce, aby nie stać w miejscu. Możliwości wyboru oczywiście inne, ale czy Brzęczek poszukuje?

Po szóste – myślmy długofalowo
Niestety to nie jest tylko jeden mecz. Brak stylu kadry widoczny jest od drugiego spotkania, bo pierwsze z Włochami dla wielu było najlepsze pod wodzą obecnego selekcjonera. Jeśli zwyciężymy w kolejnych spotkaniach, stworzymy jedynie pozory drużyny. Obecnie mamy zebrane indywidualności, które w wyjątkowo słabej grupie eliminacyjnej wygrywają najczęściej w tunelu przed meczem. Przecież nasze cele są inne i sięgają finałów mistrzostw europy. A w nich wyjście z grupy, czyli awans do 1/8 będzie absolutnym celem minimum, a im bliżej imprezy, tym częściej będziemy wspominać karne z Portugalią. Zacznijmy więc grać jak tamta drużyna. W przeciwnym razie, czeka nas wstydliwy powrót do domu, jak po ostatnim mundialu.

Po siódme – wpływ mediów
Jeśli topowy dziennikarz, w najpopularniejszym programie sportowym chwali się, że wysyła smsy z selekcjonerem, to mamy problem. Wpływ mediów jest za duży i gdy kurtuazyjnie słyszymy, że Selekcjoner sam decyduje o kadrze, to jednak trzeba się zastanowić, co mówią media i co następnie robi selekcjoner. Bramkarz na stałe – jest, Krzysztof Piątek – jest, gra na dwóch napastników – jest. Na koniec dnia media mogą wypominać obecna formę klubowa reprezentantów (Piątek stracił chwilowo pierwszy skład) czy ligę, w której się rywalizuje (Mateusz Klich – Championship). Tutaj widzę przewagę selekcjonera obcokrajowca, który będzie spoza układu koleżeńskiego.

Weryfikacja tej kadry nastąpi podczas euro. Jeśli jednak Jerzy Brzęczek nie zacznie odważnie stawiać na nowych zawodników, nazwałem to wyżej wyborami nieoczywistymi, dalej będziemy kisić się w znanym sosie. Może to czas na powołanie kilku zawodników z młodzieżówki (TUTAJ)? Może jest ktoś w gazie w ekstraklasie? Dzisiaj stawiam 30% szans na awans do 1/8 finału, bo rywale będą bardziej wymagający niż Słowenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s