Selekcjoner wystawi dwóch napastników

Narodowa dyskusja o ilości napastników w dzisiejszym meczu z Austrią ma się w najlepsze. Eksperci zgodnie twierdzą, że nigdy takiego wyboru nie mieliśmy, bo Robert Lewandowski, bo Arkadiusz Milik, bo Krzysztof Piątek. A gdzieś przecież jest jeszcze gdzieś w obwodzie Dawid Kownacki. Zatem dwóch, trzech, czterech?
Przed Adamem Nawałką, graliśmy jednym napastnikiem – Lewandowskim, zapewne dlatego, że panował nieurodzaj. I właśnie poprzedniemu selekcjonerowi oprócz oczywiście ćwierćfinału mistrzostw Europy 2016, zawdzięczamy najbardziej zestawienie młodego Milika z naszym kapitanem. Skąd zatem pomyśl o trzech atakujących? Przede wszystkim wynika to z eksplozji talentu Krzysztofa Piątka, który strzela na zawołanie gola (niemal) w każdej kolejce. W ostatnich tygodniach nie ustępuje mu Milik, a Lewy przewodzi w klasyfikacji bundesligi. Są nawet tacy eksperci, ktorzy gradując napastników, zaczynają od piłkarza Milanu, których mizerne mecze są dzisiaj bardziej emocjonujące (i oglądane) dla kibicow niż Bayernu. Zatem Lewy z Piątkiem? czyli dwóch najlepszych piłkarzy, choć niekoniecznie pasujący do siebie.
Dziennikarze uwielbiają dyskusje, najbardziej na tematy jałowe. temu dyskutowali o kwestii kapitana w kadrze, czy nadal Błaszczykowski?, czy słusznie była zmiana? Czy charakter jednego czy drugiego predysponuje do roli lidera? Najlepsze są właśnie bezpieczne dyskusje. Grzanie neutralnych tematów. W momencie, gdy temat się wyczerpał, wrócili do debaty na temat pierwszego bramkarza – Wojciech Szczęsny czy Łukasz Fabiański? Młodszy czy starszy? Lepszy klub czy stabilizacja w kadrze? Kolejny temat nic nie znaczący, bo problemów kadra ma wiele i na pewno nie jest nim obsada bramki. No ale kto chce czytać o mizerii na lewej o obronie? Lepiej o napastnikach.
Ten temat został umówiony z każdej strony i im więcej eksperckich opinii, tym więcej zdań. Nie wyobrażam sobie wystawienia ich trzech, a dwóch na wyjeździe z przeciwnikiem na podobnym poziomie nie grało od dawna. Niestety siła masowego przekazu już w czasach Pawła Janasa nakazywała powoływanie Tomasza Frankowskiego, dlatego kadra wystąpi z dwoma napastnikami. Jerzy Brzęczek na pewno wolałby powalczyć w środku pola i dostawić np. Mateusza Klicha do Grzegorza Krychowiaka i Piotra Zielińskiego. W końcu Klich został okrzykniety największym zwycięzca jesiennych meczów w lidze narodów. Brzęczek nie będzie miał szansy zrobić czegoś swojego.
Pomyslcie przez chwile, że jednak robi. Osamotniony Lewandowski nie robi różnicy, a zmiany po przerwie i zwiększanie siły ognia, są za późno. Selekcjoner nie będzie miał życia, a temat napastnikow stanie się debatą nie pilkarską, a narodową. Tematem podnoszonym przez fachowców, celebrytów i polityków. Jeden mądrzejszy od drugiego, z jednakowym przekazem. Napastników musi być dwóch, a w meczu z Łotwą najlepiej trzech. Bez względu na wszystko. To, że selekcjoner dzisiaj nie ma wolnej ręki wiedzą wszyscy. Dlatego, że trzeba o czymś dyskutować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s