Eliminacje euro 2020 sprawdzimy na livescore lub flashscore

Za nami losowanie euro, które pokazuje, że pewna formuła się wyczerpała. W eliminacjach wystąpi rekordowe 55 drużyn w dziesięciu grupach, w porównaniu do eliminacji euro 2000 – wtedy wystąpiło 49 drużyn w dziewięciu grupach. Drużyn jest więcej, jednak format grup 5-6 drużynowych pozostał. W praktyce, przybyło słabych drużyn i mamy bardzo dużo niepotrzebnych meczów. Oczywiście, wedle pomysłu Pierre`a de Coubertin`a, liczy się sport, jednak mecze najlepszych z najsłabszymi nie są już nawet test meczami, tylko typową grą do jednej bramki zawodowców z amatorami. W tych meczach nawet nasza reprezentacja potrafi gromić przeciwników:

Armenia – Polska 1-6 (el. MŚ 2018)
Polska – Gibraltar 8-1 (el. ME 2016)
Gibraltar – Polska 0-7 (el. ME 2016)

Dlatego po wylosowaniu drużyn z koszyków 1, 2, 3, 4, dalsze losowanie przestało mieć sens. Na gorąco eksperci doceniają, że nie będzie meczów do Kazachstanu, ale prawda jest taka, że Bayern Monachium leciał ostatnio do Lizbony, a Atletico Madryt do Astany w sezonie 2015/16. Najważniejsze jest stracić jak najmniej sił, uniknąć kontuzji i dopisać z takim rywalem sześć punktów. Przestańmy rozpatrywać, czy lepiej trafić na Macedonię, Kosowo czy Białoruś. Mamy piłkarzy Napoli, Bayernu, Juventusu czy Monaco. Mamy oczywiście swoje problemy, ale te mogą wyjść w meczach z drugim, maksymalnie trzecim koszykiem. Pozostałe koszyki są nieważne, a UEFA powinna zastanowić się, czy na pewno zestawienie wszystkich drużyn jest zgodne z doktryną Coubertin`a.

W koszykówce zapewniono siedmiu najlepszym drużynom poprzednich mistrzostw europy, awans do kolejnych. Tam Grecy, Serbowie czy Francuzi nie grają z San Marino czy Luksemburgiem. Wprowadzono także dywizję B, oddzielając średnich od słabych. Reasumując – najlepsi awansują po turnieju, średni walczą ze sobą, słabi ze sobą o możliwość gry ze średnimi. Czasem mistrzostwa kończą się sensacją, ale niech te drużyny trwają! W piłce nożnej, ewentualne mecze najlepszych drużyn z najsłabszych to z jednej strony święto piłki nożnej fana z San Marino czy Kazachstanu, jednak nie służy to zdrowej rywalizacji, a na pewno nie jest to wydarzenie medialne elektryzujące widzów. A przecież chodzi o globalizację i monetyzację, niestety mecz Francji z Andorą czy Hiszpanii z San Marino nawet w krajach gigantach piłki, nie zainteresuje zbyt wiele osób. Oni na co dzień mają silną ligę, ligę mistrzów czy ligę narodów. Tak, właśnie format ligi narodów wydaje się odpowiedniejszy dla kibiców i powinien docelowo wyprzedzić euro, mimo wspaniałej historii tych rozgrywek.

Po wylosowaniu grup mistrzostw europy mamy jeden szlagier – mecz Holandii z Niemcami, czyli rewanż za zakończona ligę narodów (3-0 i 2-2), przez co w kolejnej edycji Niemcy będą musieli zagrać z drużynami formatu Czech, Austrii, Finlandii i Szkocji, zamiast Francji i wspomnianej Holandii. Innych szlagierów nie ma, a jeśli szukać na siłę, to raczej nie będzie nim mecz Szwajcarii z Danią, czyli potencjalnie drugi najlepszy dwumecz eliminacji. To pokazuje rozdmuchanie formatu, który w dobie ilości meczów będziemy sprawdzać w popularnych aplikacjach typu livescore lub flashscore. Futbol reprezentacyjny potrzebuje reform, kierunek zwiększania drużyn w eliminacjach i finałach jest niewłaściwy. Finały mistrzostw świata 48 drużynowe będą interesować nas, gdy zacznie się 1/8 finału (TUTAJ). Mistrzostwa europy 2020 z dziwnym tworem baraży, jeśli jakaś drużyna zajmie określone miejsce i jednocześnie inna wygra lub przegra final four ligi narodów służy kombinowaniu. Nie ma już rywalizacji drużyn krajowych z klubami, te już dawno wyprzedziły reprezentacje na każdej płaszczyźnie – od finansowej, po medialną. Dwadzieścia lat temu liga mistrzów była ważna, ale w podsumowaniu sezonu liczyło się zwycięstwo Francji nad Włochami, a nie zwycięstwo Realu nad Valencią. W lidze mistrzów także zaczynaliśmy od modelu eliminacji wszystkich uczestników, po raz ostatni w sezonie 1993/94. Wtedy dwie grupy cztero-drużynowe mistrzów kraju poprzedzały dwustopniowe eliminacje, w których mieliśmy mecze mecze słabych z silnymi drużynami lub jak kto woli, nikogo nie interesujące:

1 runda:
Werder Brema – Dynamo Mińsk 5:2 i 1:1
Dynamo Kijów – FC Barcelona 3:1 i 1:4
AS Monaco – AEK Ateny 1:0 i 1:1
Budapest Honvéd – Manchester United 2:3 i 1:2
FC Aarau – A.C. Milan 0:1 i 0:0

2 runda:
Francja AS Monaco – Steaua Bukareszt 4:1 i 0:1
Lewski Sofia – Werder Brema 2:2 i 0:1
FC København – A.C. Milan 0:6 i 0:1
Manchester United – Galatasaray SK 3:3 i 0:0
FC Barcelona – Austria Wiedeń 3:0 i 2:1

Od kolejnego sezonu wprowadzono wolny los dla najlepszych, a potem rozszerzono do dwóch i stopniowo czterech drużyn. Chcemy czy nie, piłka ewoluowała i stała się produktem porównywalnym tylko z superbowl i premier superprodukcji kinowych. Oczywiście, nie chciałem w eliminacjach trafić na Niemców (TUTAJ), ale w odróżnieniu do Adama Nawałki, eliminacje nie zbudują pozycji selekcjonera zwycięstwem z gigantem europejskiej piłki:

Po tych meczach spodziewam się spokojnych zwycięstw na których wzrośnie hype i zacznie się znowu pompowanie balonika. Lewandowski znowu strzeli 10-12 bramek, odbudują się Zieliński z Milikiem, a Arkadiusz Reca czy Przemysław Frankowski, albo ktoś z kapelusza stanie się nowym Błaszczykowskim. Otóż nie stanie się, bo tylko wielkie mecze i turnieje budują pozycję kadry i w kadrze. W dobie szlagierów ligi mistrzów, gdzie już na etapie grupowym grają PSG z Liverpoolem, wynik i strzelców bramek w meczu z Macedonią sprawdzimy w aplikacji. Zupełnie niepotrzebnie gramy z drużynami, które tylko wypełniają kalendarz, a przypomnę do turnieju awansuje prawie pół europy (24 z 55 reprezentacji). Skoro ostatnio mieliśmy w mistrzostwach takie kraje Albania, Austria, Irlandia Północna, Rumunia, Turcja, Walia, Węgry, pokazuje to słabość formuły 24 drużyn w finale. w/w kraje w ostatnich pięciu turniejach mistrzostw świata i europy, wystąpiły tylko w Francji w 2016 (pierwszy turniej z 24 uczestnikami). Oczywiście, nie jest to wina Zbigniewa Bońka czy Jerzego Brzęczka, oni robią swoje, w dodatku od czasu euro 2012 mamy najlepsze losowanie od czasu euro 2012. Wtedy mogliśmy trafić na grupę marzeń i grupę śmierci:

Grupa marzeń: Rosja, Grecja, Czechy
Grupa śmierci: Niemcy, Portugalia, Francja

Trafiliśmy do grupy marzeń, zajmując w niej ostatnie miejsce, nie wygrywając nawet meczu. Wylosowana dzisiaj grupa jest oczywiście słabsza, ale jest równie niemedialna. Po latach podtekstów meczów z Anglią i Niemcami, mecze z Austrią i Izraelem wyglądają dziwnie. Dzięki Adamowi Nawałce oglądaliśmy kadrę niezależnie od rywala, nie mam pewności czy tak samo będzie za Jerzego Brzęczka. Wydarzeniem wiosny czy jesieni nie będzie mecz ze Słowenią czy Macedonią. Dlatego wracając do rozwiązania FIBA – ćwierćfinalista ma zagwarantowany udział w kolejnych mistrzostwach preferowałby nas, kosztem m.in. Chorwacji, Anglii i Hiszpanii. Nie byłoby to widać rozwiązanie optymalne, ale Belgia i Francja w ostatnich trzech wielkich turniejach docierała minimum do ćwierćfinału, a po dzisiejszym losowaniu czeka ich wyjazd m.in do Mołdawii, Andory, Kazachstanu i San Marino. Typowe mecze dla meczów, one muszą być rozegrane, a prawdziwe granie zacznie się na mistrzostwach Europy, prawdopodobnie dopiero od 1/8. Do tego czasu, częściej sięgniemy do livescore`a czy flashscore`a.

Wszystkie grupy:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s