Porażkę z Tallina należy zamieść pod dywan

Sezon 2017/18 był historyczny w wykonaniu Realu. Zwyciężyli oni po raz trzeci z rzędu, a czwarty w ostatnich pięciu latach w lidze mistrzów, w sposób absolutnie dominujący, eliminując kolejno PSG, Juventus, Bayern i Liverpool. W lidze stracili jednak wiele do FC Barcelony, co można tłumaczyć motywacją:

FC Barcelona 93 pkt.
Atletico Madryt 79 pkt.
Real Madryt 76 pkt.

Kadra Realu to mieszanka zwycięzców ligi mistrzów, mistrzostw europy (Ramos, Ronaldo), świata (Ramos, Kross, obecnie także Varane) i ligi mistrzów. Takim zawodnikom coraz trudniej motywować się na spotkania m.in. z Gironą, Espanyolem czy Betisem (przegrane w lidze). Pięć dni po zwycięstwie w lidze mistrzów, z funkcji trenera zrezygnował Zinedine Zidane, miesiąc później odeszła najwieksza legenda klubu naszych czasów – Cristiano Ronaldo i wszystko należy budować od nowa.

W futbolu wiele rzeczy dzieje się w sposób niewytłumaczalny, stad też nie da się zastąpić jednego trenera drugim i dalej dominować w europie. Real Madryt ma doświadczoną kadrę, która od kilku sezonów nie była odpowiednio wzmacniana. Dzisiaj siła ataku opiera się na duecie Gareth Bale – Karim Benzema, czyli strzelców odpowiednio 16 i 5 goli w La Liga. Gdy do tego duetu dołączymy dwójkę zawodników, która powalczy o pierwszy plac – Isco oraz Marco Asensio, da to odpowiednio 6 i 7 goli. Za mało. Problem z napastnikiem jest ogromny, od dawna mówiło się, że ma do Realu przyjść Robert Lewandowski (TUTAJ), Mauro Iccardi, Kylian Mbppe czy Harry Keane. Na chwilę ten problem został odłożony, gdy w półfinale odpalił Benzema (TUTAJ), jednak nie jest to docelowe rozwiązanie. Podobnie jak powierzenie drużyny Garrethowi Bale’owi, bo o takim scenariuszu mówiło się od finału ligi mistrzów.

Real Madryt w środę przegrał pierwszy finał międzynarodowych rozgrywek od 2000 roku i porażki w finale Pucharu Interkontynentalnego (1-2 z Boca Juniors) – Superpuchar Europy z Atletico Madryt 2-4. Od tego czasu wygrał aż 13 kolejnych finałów – pięć w Lidze Mistrzów, trzy Klubowe Mistrzostwa Świata, cztery Superpuchary Europy, jeden Puchar Interkontynentalny. DNA wygrywania najważniejszych meczów zostało przełamane przez tych, którzy ostatnio regularnie przegrywali z Realem:

2013/14 finał ligi mistrzów
2014/15 ćwierćfinał ligi mistrzów
2015/16 finał ligi mistrzów
2016/17 półfinał ligi mistrzów

Można domniemać, że gdyby Atletico nie odpadło w grupie w poprzedniej edycji, zapewne ponownie odpadło by z Realem w fazie pucharowej. Ostatni mecz przełamał drużynę Diego Simeone i nie pomógłby w nim Cristiano Ronaldo. Paradoksalnie, gdy wszyscy skupiają się na ataku, Real Madryt traci cztery gole po raz pierwszy od 21 listopada 2015 roku. Wtedy zespół Rafy Beniteza przegrał 0-4 z Barceloną na Santiago Bernabéu, a półtora miesiąca pózniej, Benitez zostaje zwolniony. Za kadencji Zinedine’a Zidane’a, Real ani razu nie stracił czterech bramek.

Oczywiście, mecze letnie nie zawsze oddaja realna siłę – rok temu Real zmiażdżył w superpucharze Barcelonę, co nie przełożyło się na ligę. Mogą jednak pokazać, co w drużynie nie gra. Mamy łe dwa tygodnie na możliwe transfery. Klasowy napastnik pozwoli porażkę z Tallina zamieść pod dywan.

Jedna myśl w temacie “Porażkę z Tallina należy zamieść pod dywan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s