Po finale LM

Za nami najdziwniejszy finał w historii, w którym po raz trzeci z rzędu, a jednocześnie czwarty w pięciu ostatnich edycjach, zwyciężył Real Madryt. Zwyciężył zasłużenie, jednak nie po golach swoich liderów Tony Kroosa, Luki Modricia czy Cristiano Ronaldo, ale wyszydzanego Karima Benzemy i pierwszego do oddania, Gareth Bale`a.

Zaczęło się planowo – od ataków Liverpoolu, który po drodze do finału pokonał m.in. Manchester City oraz Romę (która wyeliminowała wcześniej Atletico Madryt i FC Barcelonę). Dla przypomnienia, Real miał trudniejszą drabinkę eliminując kolejno PSG, Juventus Turyn i Bayern Monachium. Pierwszą dziwną sytuacją, było zagranie niczym z MMA Sergio Ramosa, który przy upadku trzymał Mohameda Salaha pod pachą i spowodował uraz barku. Salah, najlepszy piłkarz Premier League i pierwszy na liście transferowej Florentino Pereza (sorry Robert Lewandowski) musiał zejść po 30 minutach gry. Chwile potem boisko opuścił kontuzjowany Dani Carvajal i przy obu zachodzi ryzyko opuszczenia mundialu. UEFA ciągle wstrzymuje się z wprowadzeniem VARu, ale zamiast czerwonej kartki za ewidentny faul Ramosa, hiszpański obrońca nie obejrzał nawet żółtej. Do zejścia Salaha, Liverpool oddał dziewięć strzałów (w całym meczu 13).

Po przerwie, pierwszy wielbłąd Lorisa Kariusa dał prowadzenie Realu i kolejną pewność, że Karim Benzema zostanie w klubie (TUTAJ). Chwilę później wyrównanie i gol Sadio Mane, który dał oddech Liverpoolowi, ale wydaje się, że przede wszystkim wpędził w zakłopotanie naszych rodaków przed pierwszym meczem mundialu. Zaczął się mecz. Jednak za chwilę się skończył, bo wprowadzony z ławki Gareth Bale strzelił bramkę – marzenie. Nie wiem w jaki sposób trenują Cristiano Ronaldo i Gareth Bale, ale Walijczyk skopiował uderzenie z poprzedniego finału Portugalczyka i strzelił fenomenalnie z przewrotki.

Pod koniec meczu, po drugiej asyście krytykowanego za nierówną formę Marcelo, potężną bombę Bale`a, Karius wpuszcza do bramki. Nie wiem czy nie był to jeszcze większy błąd, niż przy pierwszym golu – bramkarz Liverpoolu stał dobrze ustawiony, a strzał w środek bramki broni 10 na 10 bramkarzy na poziomie finału ligi mistrzów.

Cristiano Ronaldo w swoim szóstym finale bramki nie zdobył, ale zwyciężył po raz piąty:

2008 zwycięstwo; gol i niewykorzystana jedenastka
2009 porażka
2014 zwycięstwo; gol
2016 zwycięstwo; wykorzystana jedenastka
2017 zwycięstwo; dwa gole
2018 zwycięstwo

dla porównania, bohater Realu zwyciężył po raz czwarty w czwartym występie:

2014 zwycięstwo; gol
2016 zwycięstwo; wykorzystana jedenastka
2017 zwycięstwo;
2018 zwycięstwo; dwa gole

Szkoda kontuzji Egipcjanina, jestem przekonany, że trio Mohamed Salah, Sadio Mané, Roberto Firmino strzeliłoby coś więcej niż jeden gol. Zresztą w/w trio było wymieniane jako rywalizacja z Cristiano Ronaldo, co pokazuje też tabela strzelców tego sezonu:

Cristiano Ronaldo 15 bramek
Mohamed Salah
Sadio Mané
Roberto Firmino po 10 bramek

Dla Liverpoolu, finał LM jest zapowiedzią kolejnych świetnych sezonów. Muszą wzmocnić przede wszystkim obsadę bramkarza, bo Loris Karius sprawił, że mieliśmy dziwny finał. Real wygrał po raz kolejny, a siłę tej drużyny oprócz Cristiano Ronaldo, stanowią m.in. Bale, Benzema czy Marcelo, którzy najlepiej grają w decydujących meczach. Dlatego też bukmacherzy, dzień po finale typują ich do faworyta kolejnej edycji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s