Półfinały LM – rozgrywka na najwyższym poziomie

W tym sezonie, w najważniejszych momentach sezonu (w końcu!) wygrywa ten, kto strzeli więcej bramek. Przez lata byliśmy karmieni papierowymi pojedynkami, które w najważniejszych meczach zawodziły, a o zwycięstwach decydowały pojedyncze bramki, a czasem indywidualne błędy. Od kilku sezonów to się zmieniło, a zakończone ostatnio półfinały ligi mistrzów są tego najlepszym dowodem. Padła w nich rekordowa liczba bramek – 20, a przez ostatnie sezony, 12 bramek i więcej, czyli trzy na mecz, padało niezwykle rzadko. Od kilku sezonów możemy zaobserwować zmianę filozofii na ofensywną:

2017/18 – 20 bramek w półfinałach
2014/15 – 13
2012/13 – 14

wcześniej mieliśmy piłkarskie szachy, które prawie zabiły piłkę nożną. Zaczęło się w finale 2003, kiedy Milan z Juventusem nie potrafili strzelić bramki w finale ligi mistrzów i trzeba było rozstrzygać zwycięzcę karnymi. Potem mieliśmy oczywiście obrzydliwe euro 2004, dwumecze Chelsea – Liverpool (zwłaszcza ten z sezonu 2004/05 zakończony kontrowersyjnym golem po wybiciu piłki z linii bramkowej) i kiepskie półfinały ligi mistrzów w kolejnej edycji. Teoretycznie mecze Barcelony Ronaldinhio z finalistą poprzedniej edycji Milanem oraz Arsenalu i najlepszego wtedy Thierry`ego ​Henry`ego z Villarrealem Forlana i Riquelme (nie strzelił karnego w ostatniej minucie). W efekcie padły dwie bramki, po jednej w dwumeczu. Nigdy w historii nie padło mniej bramek w półfinałach.

Analizując wcześniejsze półfinały,  tylko w trzech edycjach padło 12 i więcej bramek. Wielu z nas pamięta czasy ofensywnej piłki, gdzie w półfinałach walczyli Real, Barcelona, Bayern, Manchester i Juventus:

1999/2000 – 13 bramek w półfinałach
1998/1999 – 14
1997/1998 – 12

Zwiastun lepszych czasów zaobserwowaliśmy jak wspomniałem, w ostatnich edycjach, kiedy Dortmund wygrało w dwumeczu z Monaco 6-3, wcześniej Monaco golami na wyjeździe 6-6 z Manchesterem City. Bayern potrafił wygrać z Juventusem po dogrywce 6-4, a w kolejnej edycji rozbić Arsenal 10-2. Mieliśmy też kontrowersje w meczach Barcelony z PSG 6-5, albo inny pogrom Bayernu z Porto 7-4. Swoją drogą to temat na inny wpis, jak Bayern punktuje w fazie pucharowych mniejsze drużyny.

Piłka nożna stała się ofensywna, era Mourinhio, Lippiego, Beniteza się zakończyła, teraz mamy Kloppa, Guardiolę, Zidane`a, a do trenerskiego topu pukają Eusebio Di Francesco (Roma) i Leonardo Jardim (Monaco – historia poprzedniego sezonu), czyli trenerzy ofensywni. Bo dla wymagających kibiców, tylko widowiska i bramkami będą w stanie zapewnić rozgrywkę na najwyższym poziomie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s