Ach ten Benzema

Pół roku temu pisałem, że Lewandowski powinien być nadal celem Realu Madryt (TUTAJ). Po zakończonej właśnie rywalizacji Real Madryt vs Bayern Monachium tamte rozważania są bardziej aktualne niż przed półfinałami, choć jak wiadomo mecze Realu rozgrzewają plotki o ewentualnych transferach. Tak było w tym sezonie z Harrym Keanem, Dele Alli, Neymarze, Mbappe (TUTAJ), Dybali (TUTAJ) i tak było z Lewandowskim.

Lewandowski ostatecznie bramki w dwumeczu nie strzelił, podobnie jak Cristiano Ronaldo. Obudził się natomiast Karim Benzema, w jednym z najważniejszych momentów jego kariery, pełnej zakrętów – od wielkiego talentu w Lyonie, aferze z prostytutką, BBC, po gwizdanie przez własnych kibiców. Jeden mecz zmienił wszystko. Każdy będzie pamiętać dwie bramki w rewanżu niż indolencje w lidze (5 bramek w 28 meczach).

Ponieważ w sezonie liczy się tylko Liga Mistrzów (TUTAJ), ewentualne odpadnięcie obrońcy trofeum w półfinale oznaczałoby katastrofkę. Nie katastrofę, na miarę siódmego miejsca Davida Moysa z Manchesterem United, ale coś na tyle znaczącego, że przegrana liga w grudniu bardzo by jeszcze bardziej. Wtedy nie tylko Benzema, ale też m.in. Keylor Navas i Raphaël Varane musieliby szukać nowego miejsca. Paradoks, bo właśnie ta trójka była wczoraj najlepsza. W pierwszym meczu krytykowany Marcelo i rezerwowy Marco Asensio. W wygranej z Juventusem Cristiano Ronaldo i Kroos, czyli rok po roku każdy z zawodników na pewnym etapie odpala. Tym razem odpalił wyszydzany Benzema.

Robert Lewandowski w fazie pucharowej z Bayernem trzykrotnie przegrywał w półfinale z reprezentantem La Liga (Barcelona, Atletico, Real) oraz raz w ćwierćfinale (Real). Dla porównania, sześciu z ostatnich ośmiu finalistów ligi mistrzów było z Hiszpanii (pozostałe dwa miejsca to Juventus w 2015 i 2017). Gdy w 2013 Lewandowski przychodził do aktualnego zwycięscy ligi mistrzów, Bayern trzy z czterech ostatnich edycji kończył w finale. W takich samych proporcjach do meczu z Bayernem, czyli 3/4 podchodził Real Madryt.

Lewandowski nie wygra ligi mistrzów w Bayernie ani w tym, ani w kolejnych sezonach. Prawdopodobnie pozostanie mu seryjne strzelanie goli w Bundeslidze. To też jest coś, bo kiedyś marzyliśmy polaku strzelającym w Bundeslidze, zachwycając się pojedynczymi super sezonami Jana Furtoka (20 bramek w 1990/91), Andrzeja Juskowiaka  (13 bramek w 1998/99) czy Euzebiusza Smolarka (13 bramek w 2005/06). Dzisiaj mamy zawodnika,  który mógłby pierwszy zagrać pierwsze skrzypce nie tylko w Bundeslidze, ale w barwach Realu Madryt. Nie trafił tam Włodzimierz Lubański w 1970, Kazimierz Deyna w 1974, może trafi Robert Lewandowski w 2018. Chyba, że znowu odpali Karim Benzema.

4 myśli w temacie “Ach ten Benzema

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s