Wartość (pozaboiskowa) supermena

Czy Dwight Howard się odrodzi w ekipie Jordana? Te pytanie jest zadawane zdecydowanie nieco w cieniu innych: jak zwycięstwa Warriors, trio Thunder czy powrót na tron LeBrona. Czy słusznie?

Dwight Howard wybrany z numerem jeden draftu 2004 od samego początku był kandydatem na super gwiazdę. Kreowany na supermena, naturalny zastępca Shaquille O’Neala miał dominować i prowadzić do sukcesów Orlando Magic niczym jego wielki poprzednik.

Na początku wszystko wskazywało na sukces, nominacje do najlepszych obrońców roku, status super gwiazdy, szczególnie podczas weekendów gwiazd (kulminacja to efektowny i zarazem zwycięski konkurs wsadów z 2008) i wielki sukces w postaci finałów NBA 2009 (jego statystyki z play-off 2009 były na poziomie 20 pkt., 15 zb.).

Do dzisiaj nie wiem jak to się stało, że w konferencji, gdzie Boston Celtics bronili mistrza, a Lebronem wkraczał w swój prime, wygrali Magic. I to z jednymi (4-3 Celtics) i drugimi (4-2 Cavs).

Magic oparci o Hedo Turkoglu, Jameer Nelsonie, Rashardzie Lewisie i właśnie Howardzie wygrali konferencje, wyrównując najlepszy sukces w historii klubu. W odróżnieniu od drużyny z 1994 roku, pełnej talentu (Shaq miał do pomocy top5 Anfernee Hardawaya, mistrzowskiego Horace`a Granta, utalentowanych strzelców Nicka Andersona czy Dennisa Scotta). Howard miał średniej klasy pomocników, co dawało mu status absolutnej super gwiazdy.

To był absolutny szczyt tamtej drużyny, która mimo przyjścia w kolejnym sezonie Vince`a Cartera i Jasona Richardsona za Hedo Turkoglu, osiągnęła jeszcze finał konferencji 2010. Po dwóch kolejnych latach przegrała w pierwszej rundzie, w tym sezon 2011/12, notabene ostatni na Florydzie, gdy Dwight Howard wypadł tuż po All-star, Dwight Howard postanowił dołączyć do drużyny, z którą osiągnie większe sukcesy.

Podobnie jak Shaq, Howard zapragnął wygrywać LA i dołączył do drużyny wraz z podstarzałym Stevem Nashem. Projekt Big 4 (+ Kobe Bryant i Pau Gasol) trwał tylko rok i nie tylko kontuzję zdecydowały o niepowodzeniu. Zresztą tamtą drużyna już na zawsze będzie podawana jako przykład, że grupowanie wielkich zarodników (i wielkiego ego) nie zawsze daje sukces. Oczywiście, kontuzja w ostatnich meczach Kobe Bryanta i jego nieobecność w play-off to główny powód przegrania w pierwszej rundzie z San Antonio Spurs 4-0, ale wszyscy wtedy mieliśmy apetyty na coś wielkiego, konkurencję big3 w Heat.

Howard już po jednym sezonie zmienił Lakers na Rockets ale podobnie jak z Kobe, nie dogadywał się z Jamesem Hardenem. Jego gra polegająca na bardzo dużym atletyzmie (w szczytowej formie był pewnie top3 w historii definicji fizyczności), efektownych wsadach, przed lata przykrywała braki techniczne – wyszkolenie i grę plecami do kosza czy rzuty, szczególnie osobiste.  Innymi słowy, koszykówka się zmieniła, Howard nie, nawiązuje on do starych, wielkich centrów z ta różnica, że w przeciwieństwie do Dawida Robinsona czy Hakeema Olajuwouna nie groził rzutem z 5-6 metrów. Metryka statystyczna co roku była słabsza i od 18 pkt., 12 zb. zeszła w trzecim sezonie do 14 pkt., 12 zb.

Ostatni jego sezon w Hawks, ekipie bez gwiazdy (trudno na poziomie ligi tak definiować Paula Millsapa) pokazał, że owszem w swoim rodzinnym mieście spisywał się lepiej niż w Rockets czy Lakers, ale dalej miał (ma) ego super gwiazdy, którym od 5 lat nie jest.

Jak będzie w Hornets? 13 sezon Dwighta nie będzie ani jego najlepszym, ani najgorszym licząc erę po Magic. Wraca do gry z rozgrywającym formatu All-star (wiadomo – na wschodzie jest dużo łatwiej) i Kemba Walker na pewno będzie dostarczać mu piłkę w odpowiednim poziomie. Moim zdaniem, 15 punktów i 12 zbiórek jest realne, tak samo jak awans do play-off, w których grał zawsze oprócz dwóch pierwszych sezonów (i kontuzji w ostatnim sezonie w Magic).  Howard nie wróci już do poziomu All-star (ostatni występ w 2014), defensywnej piątki ligi (ostatni raz w 2012), top3 piątek sezonu (ostatni raz w 2014). W dalszym ciągu będzie wykręcać cyferki w blokach i zbiórkach (stale w top5 ligi).

Moim zdaniem wartość Supermena sportowo jest dużo większa, niż wartość transferu Atlanty z Houston, gdzie po drugiej stronie byli Marco Belinelli, Miles Plumlee i drugorundowy pick. Wartość poza boiskowa jest znakiem zapytania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s