Polecane

7 ostatnich wpisów

[historia] listopadowe rozkminy.blog 2018 i 2017

KOSZYKÓWKA

  1. Śląsk basket #13: dominacja GTK Gliwice pod tablicami i fatalne rzuty wrocławian kluczem do czwartej porażki z rzędu
  2. Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał
  3. Stelmet deklasuje Anwil, czyli domek z kart się rozsypał, Żan Tabak ograł Igora Miličića, a Milovanović i Worten powinni odejść
  4. Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

PIŁKA NOŻNA

  1. 61 minuta Lewandowskiego w meczu ze Słowenią #POLSVN
  2. Erik ten Hag – chce go pół Europy, a on najbliżej ma do Bayernu Monachium

Erik ten Hag – chce go pół Europy, a on najbliżej ma do Bayernu Monachium

O Erika ten Haga w lecie odbędzie się prawdziwa bitwa. Kilka klubów zapewne przegra sezon i będzie potrzebować zmian, a na pierwszy rzut można obstawiać Bayern Monachium i FC Barcelonę, ale przecież dyrektorzy Realu Madryt, Arsenalu Londyn, Tottenhamu Londyn czy Manchesteru United też zastanawiają czy nie potrzeba czegoś zmienić. Ten Hag to trener kryształowy, który nie wzbudza negatywnych emocji. Inni kandydaci na trenerów w/w drużyn maja jakieś negatywy:

  • Arsene Wenger – za długo był w Arsenalu, przez co nie wiadomo czy oczekiwany długoterminowy projekt wg jego metod sprawdzi się w nowym dziesięcioleciu
  • Jose Mourinho – skłócił się ze wszystkimi w Realu i Manchesterze United
  • Antonio Conte – skłócony w Chelsea

tymczasem Erik ten Hag kojarzony jest z ubiegłorocznym sukcesem Ajaxu Amsterdam w Lidze Mistrzów, a o dziwo, w tym sezonie mimo odejścia Frenkie De Jonga (FC Barcelona), Matthijsa de Ligta (Juventus), Lasse Schöne (Genoa) i Kaspera Dolberga (OGC Nice) mistrzowie Holandii nadal grają dobrą piłkę – prowadzą w tabeli Eredivisie po 13 kolejkach:

1. Ajax – 35 punktów
2. Alkmaar – 29
3. PSV – 24

oraz Ligi Mistrzów po czterech kolejkach:

1. Ajax – 7 punktów
2. Chelsea – 7
3. Valencia – 7
4. Lille – 1

Perfekcjonista bazujący na młodych zawodnikach i znakomite ich rozwija – to jego główna wizytówka, co niekoniecznie może się sprawdzić w drużynie ze ścisłego topu. W Bayernie i Barcelonie musisz zdobywać trofea w zasadzie od przyjścia do klubu, a i tak to nie gwarantuje posady. Od razu przypomina mi się kilka miesięcy przygody Rafaela Beniteza w Interze Mediolan. Przez sześć i pół miesiąca wygrał Superpuchar Włoch i Klubowe Mistrzostwo Świata, a jednak dzień przed wigilią podziękowano mu, głownie za fatalną postawę w lidze (siódma pozycja w Serie A, tracąc 13 punktów do lidera AC Milan) oraz żądanie transferów, które były mu obiecane.

Leo Messi i Robert Lewandowski to wielkie gwiazdy światowej piłki, są w prime`ie i należy pozyskać im trenera, który już teraz przyniesie sukcesy. Klub z Niemiec jest bliżej pozyskania holendra, bo w latach 2013–2015 był trenerem drugiego zespołu Bayernu. Od tygodnia, gdy Niko Kovac został zwolniony nie ustają plotki o następcy, Porażka z Eintrachtem na wyjeździe 1-5 to było za dużo, bo kadrowo Bayern dalej wyprzedza wszystkich rywali w Niemczech. Hans-Dieter Flick sprowadzony w roli strażaka od tego momentu wygrał 2-0 z Olympiakosem i 4-0 z Borussią Dortmund. Flick nie będzie jednak trenerem na stałe, wcześniej był przez osiem lat asystentem Joachima Löwa, a poźniej Kovaca. Przede wszystkim dlatego, że od dwóch lat, czyli od zwolnienia Carlo Ancelottiego trenerami były wynalazki;

Willy Sagnol 9 dni
Jupp Heynckes 265 dni
Niko Kovač 497 dni

Trener 9 dniowy, 74 letni i ten, który wygrał jako trener jedynie Puchar Niemiec 2018. Erik ten Hag wygląda na plan długo terminowy.

[historia] listopadowe rozkminy.blog 2018 i 2017

Zachęcam do przypomnienia sobie rozkmin, które pojawiły się na blogu w ubiegłych latach.


2018

50 D-Rose w Halloween

Bomba od Der Spiegel – Superliga? trzymam kciuki, ale mam sporo wątpliwości

Ainge nie będzie miał skrupułów wymienić Irvinga (i Haywarda)


2017

Lewandowski nadal powinien być celem Realu

o Arturze Borucu będę synowi opowiadać

Świat bez barwnego ptaka Janusza Wójcika

Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał

Śląsk do meczu z Treflem Sopot przystępował po dwóch kolejnych zwycięstwach i pierwszej zmianie zawodników (TUTAJ), z kolei Trefl po wygraniu pięciu z sześciu spotkań stracił przez kontuzje mięśnia przywodziciela najlepszego zawodnika Carlosa Medlocka. Faworytem byli gospodarze, którzy zaczęli od mocnego uderzenia w pierwszej kwarcie (20-13). Łukasz Kolenda zastępujący Medlocka nie radził sobie w ataku (2/10 z gry), jednak świetna dyspozycja Camerona Ayersa, który zanotował 22 punkty i 8 asyst i nie miał żadnej straty, przykryła słabszą dyspozycję młodszego z braci Kolendów. Patrząc z trybun na Łukasza byłem pod wrażeniem jak ten 20 letni chłopak porusza się na boisku, podaje i broni. Jego korespondencyjny pojedynek z Kamilem Łączyńskim to swoisty follow-up do ostatniego wyboru Mike`a Taylora przed Mistrzostwami Świata 2019 – wtedy trener wybrał zawodnika Śląska. Korespondencyjny pojedynek wygrał Łączyński (11 pkt., 6 zb., 5 as.), ale nie zapobiegł szybko stopniałej przewagi z pierwszej kwarty (14-6 dla Trefla w pierwszej połowie drugiej kwarty). Śląsk w ostatnie 30 minut ogólnie grał słabo (przegrane kwarty 16:25 | 17:25 | 18:24), na co złożyło się kilka czynników.

Trefl od początku meczu zaczął wysoką piątką, wyższą o 14 cm od gospodarzy, których wynik zawyża Maciej Wojciechowski (203 cm). To było widać od rozgrywania – Kolenda od Łączyńskiego jest wyższy o 12 cm (195 cm vs 183 cm), a także pod koszem. Wysoki zespól umiejętnie przejmował w obronie zawodników- wygrał bloki (3-2) i zbiórki (33-29), ale statystyki nie pokazywały przewagi w grze. Kiedy wchodził na parkiet choćby Witalij Kowalenko, to mierzący 204 cm były zawodnik Śląska dwukrotnie trafił za trzy punkty. Rozgrywający najlepszy sezon w karierze (!) 33 letni Paweł Leończyk (statystycznie 15 pkt., 7 zb., dzisiaj 17 pkt., 11 zb.) zagrał jak profesor w obronie, ataku (6/7 z gry) i dawał takie zasłony, o jakiś nie marzą obecnie gracze Śląska. Ci kolejny mecz grali jakby bez zagrywek, z wymuszanymi rzutami za trzy punkty (7/24), bez wsparcia podkoszowych. Czwórka Humprey/Dziewa/Chrabascz/Gabiński w 80 minut zebrała w sumie 12 piłek, czyli o jedną mniej od Leończyka. Gospodarzy ratował Łączyński, choć czasami deprymująco wyglądały jego rozmowy z sędziami o każdą piłkę oraz Torin Dorn. Ten ostatni zdobył 17 punktów, w pojedynkę punktując pod tablicami i jako jedyny miał dodatni wskaźnik +/-.

Najgorszy wynik pod względem +/- zanotował Devoe Joseph (-15) oraz Maciej Wojciechowski (-13) – w ostatnich meczach liderzy punktowi drużyny. Tym razem zdobyli 10 i 5 oczek i właśnie ich punktów brakowało najbardziej. Debiutujący w tym sezonie w Orbicie Danny Gibson miał dobre momenty, ale przed trenerem Adamkiem wiele pracy, aby go wkomponować. Śląsk zanotował na rozgrywaniu (Łączyński i Gibson) jedynie dwie straty, co dobrze wróży na przyszłość. Na minus wspomniani podkoszowi, a także Wojciechowski, który nie trafił żadnego z sześciu rzutów z gry.

Śląsk Wrocław – Trefl Sopot 71:87
Śląsk: Torin Dorn 17 (1), Kamil Łączyński 11 (3), Devoe Joseph 10 (1), Danny Gibson 9 (2), Aleksander Dziewa 8, Maciej Wojciechowski 5, Andrew Chrabascz 5, Michael Humphrey 4, Michał Gabiński 2.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

 

Stelmet deklasuje Anwil, czyli domek z kart się rozsypał, Żan Tabak ograł Igora Miličića, a Milovanović i Worten powinni odejść

Hitowy pojedynek Stelmetu z Anwilem rozczarował, choć opisać w jednym zdaniu to, co się stało w hali CRS w Zielonej Gorze się nie da. Anwil zaczął sezon tak mocno, że kibice zastanawiali się, czy nie zmontowano najsilniejszą ekipę w historii, zapominając o wielkim Prokomie. Bo kto pamięta o Prokomie, mamy (TUTAJ):

zawodników wyróżniających się w Eurolidze (Ledo) czy NBA (Wroten), plus przyjście najlepszego polskiego zawodnika ligi – Michała Sokołowskiego oraz wyróżniającego się w Legii Jakuba Karolaka

Po Superpucharze Polski wygranym ze Stalą 95-66 i pierwszej kolejce z Polpharmą 110-72 zastanawialiśmy się, czy Anwil nie skończy sezonu bez porażki. Dzisiaj juz wiemy, ze nie skończy – ponad tydzień temu dwoma punktami we Włocławku wygrał Trefl Sopot, a dzisiaj Stelmet zdeklasował Mistrzów Polski 101-77. Do tego należy dodać przegraną na wyjezdzie z San Pablo Burgos 78-110 (oraz w pierwszej kolejce z niemieckim Rasta Vechta 76-89). Trzy ostatnie mecze to trzy porażki, ale też dwie deklasacje. Anwil nie broni, nie funkcjonuje (w ataku) jako drużyna. Zawodnicy grają indywidualnie, rzucają przez ręce i absolutnie nie stanowią zespołu. To, co zagrało ze Stalą, nie gra dzisiaj. A początkowe zwycięstwa nie scaliły drużyny. W dniu dzisiejszym na parkiet wyszła na papierze piątka: Chris Dowe, Ricky Ledo, Chase Simon, Rolands Freimanis i Milan Milovanović. Ten ostatni ma nawet swój hashtag na twitterze #Milovanovićout, choć po dzisiejszym meczu klub powinien opuścić nie tylko on.

Tak mocna piątka po pięciu minutach gry zdobyła trzy punkty, bez zagrywek, nieudolnie rzucając z daleka. Kwarta skończyła się wynikiem 22-16 dla gospodarzy, ale wprowadzony Wroten jak się okaże przeszedł się obok meczu. W Europie gra dwa poziomy lepiej i jasno widać, że udział w Lidze Mistrzów to jedyny powód dlaczego gra w Polsce. Wroten nie celuje w indywidualne nagrody, nie ma go z drużyną i jeśli miałbym obstawiać, nie dogra do końca sezonu. Z kolei Ledo blokuje rozwój Jakuba Karolaka, który w większej roli w zeszłym sezonie w Legii potrafił zdobyć nawet 32 punktów w ćwierćfinale z Asseco Arką Gdynia. Patrząc w telewizji na kontakt w dzisiejszym meczu trener – drużyna, nie widziałem chemii. Miličić mi zaimponował, bo ciagle starał się wpłynąć na mental swoich zawodników, tym bardziej ze problemem jest obrona i zbiórka . Ewidentnie brakuje takich zawodników jak Josip Sobin. W sezonie przeciętnie najlepiej zbiera Szymon Szewczyk, który zagrał w dwóch meczach w sumie przez 36 minut. Dzisiaj najlepiej zbierał dla gości Ricky Ledo (7 zbiorek), a zbiórki były przegrane 33-40, z tego jedynie pięć zebrano w ataku (!). Dzisiejsza gra Anwilu to także nieudany konkurs rzutów za trzy punkty:

Szymon Szewczyk 0/2
Michalł Sokołowski 0/1
Chris Dowe 0/1
Rolands Freimanis 1/6
Ricky Ledo 1/7
Chase Simon 2/7
Jakub Karolak 3/3

W sumie 7/27, ale łatwo można policzyć, ile by wynosiła, gdyby nie Karolak. W Stelmecie imponował mi sprytem Ivica Radic, twardością Drew Gordon, a najlepsze zawody od dawna rozegrał Przemysław Zamojski (18 pkt. W tym 5/8 za trzy). W pierwszej połowie pomysłowością kończenia akcji czarował Jarosław Zyskowski (do przerwy 12 pkt., 3 zb., 2 as.) nota bene były zawodnik.. Anwilu. a Michał Sokołowski, który przeszedł przed sezonem ze Stelmetu do Anwilu 8 punktów przy +/- na poziomie -27! Žan Tabak ograł w chorwackim pojedynku Igor Miličića, gdyż jego zawodnicy realizowali założenia taktyczne, a kolejni wprowadzani gracze dawali punkty, zbiorki i asysty. I właśnie dzielenie się piłką było tym, co imponowało najbardziej. 32 asysty zespołu to wyrównanie rekordu sezonu.. Anwilu przeciwko Polpharmie.

Dzisiaj przeciwko Anwilowi wystarczy postawić strefę i liczyć na serie rzutową ich liderów, choć akurat wspomniany Wroten nie oddal przez cały mecz rzutu (!). Warto grac z nimi akcje 1/1, bo po niecelnym rzucie, raczej zbierze się piłkę. Ledo to nie Almeyda, a Milovanović to nie Sobin i po czasie widać, że zwycięstwo ze Stalą w takich rozmiarach było najgorsze, co mogło się im wydarzyć. W połowie czwartej kwarty, gdy drugie przewinienie techniczne otrzymał Dowe, nikt nie poszedł go uspokoić, co pokazuje brak jedności w drużynie W miesiąc domek z kart się rozsypał, a rekordowy budżet, Anwil przeznaczy na odprawy.

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Wyjazd do Stargardu to była kolejna okazja do zwycięstwa, po tym jak w poprzedniej kolejce Śląsk zwyciężył w Starogardzie Gdańskim. WKS przystępował do meczu wzmocniony Dannym Gibsonem (TUTAJ), którego rola w drużynie zostanie dopiero zdefiniowana. Śląsk niedawno podejmował w meczach przedsezonowych PGE Spójnię Stargard, ale trudno tamten mecz i skład przełożyć na dzisiejsze granie:

Śląsk Wrocław – PGE Spójnia Stargard 80:76
Śląsk: Torin Dorn 23, Clayton Custer 19, Aleksander Dziewa 8, Kadeem Bats 7, Michał Gabiński 7, Jakub Musiał 7, Norbert Kulon 6, Michał Jodłowski 3, Aleksander Leńczuk 0, Maksymilian Zagórski 0.

Spójnia przed sezonem pozyskała Kacpra Młynarskiego (z Polpharmy Starogard Gdański), Tomasza Śniega (Polski Cukier Toruń), Mateusz Kostrzewski (Arged BMSlam Stal Ostrów), którzy dołączyli do Piotra Pamuły. Niestety zupełnie nie trafiono z obcokrajowcami i poza Raymondem Cowelsem III powini wymienić każdego. Śląsk po rozstaniu jeszcze przed sezonem z Batsem, szykował się do wymiany Custera za Gibsona, Dwie drużyny z bilansem 2-3; zupełnie inne oczekiwania vs rzeczywistość – tak można było reklamować mecz, w którym oprócz Gibsona na boisku miał zadebiutować środkowy Darnell Jackson (w barwach Spójni).

Pierwsza kwarta to popis gry Wrocławian – szybko objęli prowadzenie 6-0, a pod koniec kwarty było już 27-7. Śląsk grał na stojąco i świetnie przechodził z obrony do ataku. Ofensywnie wyróżniał się Devoe Joseph (8 pkt.), pod koszem wygraliśmy blok 2-0 (Aleksander Dziewa i grający po raz drugi w tym sezonie Michael Humphrey) i zbiórkę (12-7). Spójnia zaczęła odrabianie rzutem Pamuły z dziesięciu metrów, a skończyło się 15 punktową przewagą. W drugiej, trafił pierwsze punkty dla Śląska Gibson, ale kilka strat (4), nie trafione rzuty spod samego kosza i wiele niecelnych trójek sprawiło, że na przerwę schodziliśmy z zaledwie jednopunktowym prowadzeniem. Najlepiej do przerwy zagrał Wojciechowski 10 pkt. i 6 zb.

Trzecia kwarta zaczęła się od szybkiego 13-3, dobry okres miał Humphrey (wyszedł po przerwie w miejsce Dziewy), który najpierw po asyście Łączyńskiego prawie wsadził i w kolnej wsadził piłkę do kosza, a następnie, ponownie po asyście Kamila, trafił pierwszą trójkę w sezonie. Bardzo szybko dwoma trójkami Pamuły i jedną Cowelsa odpowiedzieli gospodarze i zrobiło się 46-51. Wtedy najpierw Maciej Wojciechowski zrobił akcję 2+1, a następnie dwie kolejne trójki trafił Joseph (niestety punktowal po raz ostatni w tym meczu) i było 48-60 na trzy minuty przed końcem. Od tego momentu przez trzy minuty Śląsk nie trafił żadnego kosza, trafiali za to Kostrzewski z Młynarskim i na końcowe dziesięć minut schodzilismy z czteropunktowym prowadzeniem.

W czwartej kwarcie znakomicie zaczął Cowels, zdobył szybko siedem punktów i w pewnym momencie Spójnia po raz pierwszy prowadziła w meczu 61-60. Drugie i jak się okaże ostatnie prowadzenie objęli chwile później po rzucie za trzy Pamuły (66-65). Od tego momentu było równo – kosz za kosz, strata za stratę do około czwartej minuty do końca – najpierw jeden osobisty trafił Łączyński, a następnie poprawił trafieniem za dwa. Oczywiście pomogła w tym niemoc gospodarzy – kilka razy nie trafił Cowels (18 pkt, 5 zb.), nie trafiali także Kostrzewski i Młynarski. Dwie trójki w ostatniej minucie Młynarskiego (16 pkt., 9 zb.) pozwoliły zbliżyć się do Wrocławian, ale Śląsk z kolei rzutami wolnymi Łączyńskiego (5/6 w ostatnich 30 sekundach) konsekwentnie odpowiadał.

Na plus zawodnik meczu – Kamil Łączyński, który imponował po obu stronach boiska (14 ptk., 8 zb., 7 as), Devoe Joseph (19 pkt.) oraz Maciej Wojciechowski (17 pkt., 10 zb.). Nie popisał się niestety Torin Dorn – przez niecałe dziewięć minut nie zdobył punktów, zanotował dwie straty i miał +/- na poziomie -19. Debiutant Danny Gibson spisał się przyzwoicie – zdobył 8 punktów, asystę i nie stracił piłki w 20 minut.

PGE Spójnia Stargard – Śląsk Wrocław 79:82
Śląsk Wrocław: Devoe Joseph 19 (5), Mathieu Wojciechowski 17, Kamil Łączyński 14, (1) Michael Humphrey 9 (1), Andrew Chrabascz 8 (1), Danny Gibson 8, Aleksander Dziewa 5, Michał Gabiński 2, Torin Dorn 0.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

Śląsk basket #6: z Dąbrowy Górniczej na tarczy

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Przyjście Dannego Gibsona do Śląska to hit transferowy, jeśli zdarzyłby się trzy lata temu. Wtedy Gibson był na fali, notował przeciętnie 17 punktów i 6 asyst na mecz, a drużyna Polskiego Cukru Toruń, która była drugi rok w PLK, a zakończyła sezon regularny na czwartym miejscu (24-8) i po raz pierwszy grała w play-off. W krajowej koszykówce trzy to lata świetlne – w finale Stelmet ograł Rosę Radom 4-0, trzecie miejsce zajęła Energa Czarni Słupsk (pokonała w ćwiercfinale Toruń). Próżno szukać dzisiaj na głównej scenie drużyn ze  Kutna (wtedy 7 miejsce), Zgorzelca (9) czy Tarnobrzegu (16). I właśnie w tych dawnych jak się okazuje latach, świetnie radził sobie Danny Gibson, który znalazł się ostatecznie w najlepszej piątce sezonu.

Po sezonie jego wartość poszła mocno w górę i Polski Cukier nie mógł zatrzymać swojej gwiazdy. Gibson doszedł wraz z Maksymem Kornijenko do LukOil Sofia – partnerem z Polskiego Cukru, i również zawodnikiem z pierwszej piątki ligi. Gibson w lidze Bułgarskiej grał znakomicie – był mistrzem i MVP finałów, trafił zatem do Limoges, a po sezonie do Demir Insaat Büyükçekmece Basketbol. Liga francuska i turecka są nieporównywalnie lepsze od Energa Basket Ligi, co jest zrozumiale w kontekście kariery zawodnika. Dlatego powrót do Wrocławia, zwarzywszy na kontuzje Phila Greena (Asseco Arka) czy braki kadrowe w BM Slam Stal jest niespodzianką.

Danny Gibson grał we Wrocławiu w sezonie 2014/15, w którym był liderem drużyny, która zdobyła Puchar Polski. Na trzy mecze przed końcem sezonu zerwał on ścięgno Achillesa i zakończył bilans na 18 meczach. Średnie 12,7 pkt., 3 zb. i 4,4 asyst brzmią na tyle dobrze, że po sezonie trafił do Rosy Radom, a potem do wspomnianego Polskiego Cukru. W Śląsku Gibson zastąpi Claytona Custera, który po udanych sparingach zupełnie sobie nie poradził we wrocławskiej drużynie:

Hydrotruck Radom – 17 min, 5 punktów,
MKS Dąbrowa Górnicza – 20 min, 11 punktów,
King Szczecin – 9 min, 0 punktów,
Asseco Arka Gdynia – 17 min, 2 punkty,
Polpharma Starogard Gdański – 11 min, 7 punktów

Custer sprowadzany jako strzelec, ale w praktyce ustawiany był jako zmiennik Kamila Łączyńskiego i zupełnie nie poradził sobie z rozgrywaniem akcji, a niekiedy wyjściem z połowy. Po naprawdę dobrym meczu z Dąbrową, w trzech ostatnich w 38 minutach zanotował 1/8 za trzy punkty, 6 asyst i 4 straty.

Śląsk szukając szansy na play-offy, musiał wymienić najsłabsze zagranicznego zawodnika, ale w przypadku Gibsona ryzyko wiąże się tylko z wiekiem (35 lat). Koszykarsko powinien występować w pierwszej piątce, czyli będzie naciskać Devoe Josepha, a ławka z Josephem i Torinem Dornem będzie wyglądać imponująco w warunkach EBL. Kibice nie beda także drzeli, co będzie się działo z piłką po zejściu Kamila Łączyńskiego, bo Gibson to gwarancja dwucyfrowych zdobyczy punktowych, ale obsłużenia partnerów, co w nastawionej ofensywnej drużynie Śląska będzie ważne.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

Śląsk basket #6: z Dąbrowy Górniczej na tarczy

Śląsk basket #5: ostre rzucanie na inaguracje (z Hydrotruckiem)

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk pojechał do Starogardu Gdańskiego po trzech kolejnych porażkach i liczył na odbudowanie się w Hali Sportowej im. Andrzeja Grubby, Mecz Polpharmy (0-4) ze Śląskiem (1-3) transmitowała nie wiadomo dlaczego telewizja Polsat, bo nie znajduje powodów, aby taki szlagier oglądać – typowy mecz dla hipsterów swoich drużyn. Pierwsze punkty trafił Maciej Wojciechowski kontynuując dobra formę z meczu z Asseco Arką Gdynia (TUTAJ), ale chwile później trafili za trzy Kamau Stokes i Jonathan Williams i do końca kwarty utrzymywała się przewaga gospodarzy – rekordowo 19-12. Pierwszą kwartę Devoe Joseph, Aleksander Dziewa i Torin Dorn skończyli bez punktu, a wspomniany Williams zdobył ich 10. Śląsk nie trafił trójki, mimo trzech prób Josepha i dwóch Claytona Custera. Kwarta przegrana 24:16 to najsłabszy moment w tym sezonie Śląska – brak koncentracji, proste straty i słaby powrót do obrony. Trudno to nawet tłumaczyć szybkimi dwoma faulami Kamil Łączyński i Aleksander Dziewy, przecież gramy z najsłabszą drużyną w lidze.

W drugiej kilku punktowa przewaga utrzymywała się cały czas, pierwszą trójkę dla Śląska w tym meczu trafił Custer, co okazało się zarazem jedyną w pierwszej połowie (1/9) całego zespołu. Dobrze, że Polpharma w ostatnich 3 minutach nie zdobyła punktu, bo wynik 40-27 po stracie Dziewy oznaczał możliwą kompromitacje i za chwilę zmiany personalne. Przebudził się jednak Joseph, kolejne punkty trafił Chrabascz najlepszy zawodnik do przerwy gości (8 pkt. i 3 zb.). Z kolei debiutujący w tym sezonie Williams w pierwszej połowie zdobył 17 pkt., 6 zb. i 3 as. (w całym meczu 22 pkt., 7 zb., 4 as.) – świetny występ, ale to kolejny po Joshu Bosticu SG, który zdobywa mnóstwo punktów przeciwko Śląskowi.

Trzecia kwarta to popis gry Wrocławian. Co prawda zaczęli od 0-11 po dwóch trójkach Daniela Gołębiowskiego (17 pkt.), jednej Williamsa i trafieniu Stokesa, ale to wszystko na co było stać ich w tym meczu. Od stanu 41-51 do stanu 66-58 w niespełna sześć minut, a w całej kwarcie 7/10 za trzy punkty. W końcu Śląsk odnalazł naturalny luz, który było widać w meczu z Hydrotruckiem Radom. Łączyński, Joseph, Wojciechowski (w kwarcie 11 punktów) i Michał Gabiński trafiali zza łuku, dzięki czemu Śląsk wrócił do gry. W czwartej kwarcie zespól Polpharmy kompletnie się zagubił. Z kolei w Śląsku najlepszy fragment zagrał Joseph autor 17 punktów w kwarcie. Na końcowe pięć minut wszedł Jakub Musiał – nie zapunktował, ale cieszy każda minuta 21-latka, który zanotował przechwyt i zbiórkę, W końcu zwycięstwo i przełamanie trzech porażek z rzędu, Cieszą tylko dwie straty w drugiej połowie i wygrana zbiórka w meczu, do tego świetny fragment Josepha (27 pkt), świetna forma Wojciechowskiego (19 pkt., 7 zb., 5 as) i aż 9 asyst Łączyńskiego. Jedynie Custer i Dziewa byli minusowymi graczami i pewnie dlatego grali najmniej (oprócz Musiała).

Polpharma Starogard Gd. – Śląsk Wrocław 82:99

Śląsk: Devoe Joseph 27 (5), Maciej Wojciechowski 19 (2), Torin Dorn 18, Andrew Chrabascz 10, Michał Gabiński 8 (2), Clayton Custer 7 (1), Aleksander Dziewa 5, Kamil Łączyński 5 (1), Jakub Musiał 0.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

Śląsk basket #6: z Dąbrowy Górniczej na tarczy

Śląsk basket #5: ostre rzucanie na inaguracje (z Hydrotruckiem)

Śląsk basket #4: co wiemy po memoriale Adama Wójcika