Featured

Najlepsze w minionym roku

Rok pisania bloga za mną, albo jak kto woli 157 wpisów. Z perspektywy czasu była to trafiona decyzja. Przestałem bez celu przeglądać internet, a zacząłem szukać ciekawostek, statystyk, często samodzielnie policzonych, aby było ciekawie. Ciekawie i lekko, z nutką statystki. Tak chciałbym pisać, ale przede wszystkim chciałbym pisać częściej. Na blogu zdarzały się dobre wpisy, z których byłem zadowolony i zachęcam do zapoznania się z nimi:

Rekordy trójek w NBA per drużyna

5 stycznia zmierzyli się ze sobą Sacramento Kings oraz Golden State Warriors. Z pozoru mecz jakich wielu, jednak właśnie w tym meczu pobity został rekord trafionych rzutów za trzy. Od kilku lat w NBA króluje atak, zmieniają się proporcje pomiędzy zdobywanymi punktami za 2 i 3, dlatego kolejne rekordy nie powinny nikogo dziwić. We wspomnianym meczu, Kings trafiili 20, a Warriors 21 trójek. Patrząc jednak na najlepsze osiągnięcia drużynowe, 41 trójek jest jak najbardziej do pobicia. Po prostu w odpowiednim czasie muszą się ze sobą spotkać dwie, utalentowane drużyny. Dlaczego do pobicia? bo 19 grudnia 2018 Houston Rockets trafili 26 trójek, co sprawia, że łączna liczba nawet 50 trafień za chwilę nie będzie nikogo dziwić. Poniżej zestawienie rekordów kolejnych drużyn:

26 Houston Rockets
25 Cleveland Cavaliers
24 Golden State Warriors, Denver Nuggets, Brooklyn Nets, Boston Celtics
23 Orlando Magic, Detroit Pistons,
22 Milwaukee Bucks, Los Angeles Clippers, Atlanta Hawks, Dallas Mavericks, Phoenix Suns
21 Portland Trail Blazers, Toronto Raptors, Miami Heat
20 Utah Jazz, Oklahoma City Thunder, New York Knicks, San Antonio Spurs, Charlotte Hornets, Sacramento Kings, Minnesota Timberwolves
19 New Orleans Pelicans, Indiana Pacers, Los Angeles Lakers
18 Chicago Bulls, Washington Wizards, Philadelphia 76ers
16 Memphis Grizzlies

dla przypomnienia, Klay Thompson trafił w październiku 2018 z Chicago 14 trójek.

Kto ma pas mistrzowski NBA?

Rozgrywki NBA niezmiennie funkcjonują na zasadach sezonu regularnego, a nastepnie play-off. W odróznieniiu od np. piłkarskich lig w europie, sezon regularny ma mniejsze znaczenie, bo decyduje jedynie o dwóch rzeczach – uczestnikach play-off oraz rozstawieniu. Co, jeśli na zasadach chociażby boksu zawodowego przyznawać pas mistrzowski? Zaczynamy od początku, do rozgrywek z pasem przystępuje Golden State Warriors.

21 października pokonują ich Denver Nuggets,
tych, 25 października Los Angeles Lakers,
tych, 27 października San Antonio Spurs
tych, 4 listopada Orlando Magic,
tych, 7 listopada Detroit Pistons,
tych, 11 listopada Charlotte Hornets,
tych, 13 listopada Cleveland Cavaliers (!),
tych, 14 listopada Washington Wizards,
tych, 16 listopada Brooklyn Nets,
tych, 17 listopada Los Angeles Clippers,
tych, 20 listopada Washington Wizards,
tych, 23 listopada Toronto Raptors,
tych, 3 grudnia Denver Nuggets,
tych, 7 grudnia Charlotte Hornets,
tych, 14 grudnia New York Knicks,
tych, 16 grudnia Indiana Pacers,
tych, 18 grudnia Cleveland Cavaliers (!),
tych, 19 grudnia Charlotte Hornets,
tych, 23 grudnia Boston Celtics,
tych, 27 grudnia Houston Rockets,
tych, 5 stycznia Portland Trail Blazers.

Wychodzi na to, że Portland Trail Blazers mają pasmistrzowski NBA 🙂

Wczesne wybory do All-Star

Głosowanie na zawodników pierwszych piątek meczu gwiazd jest rozpoczęte, warto zastanowić się na tym etapie jak powinny wyglądać podstawowe składy oraz ławki rezerwowych. Przede wszystkim, należy zweryfikować bilans drużyn:

Toronto Raptors 72%
Milwaukee Bucks 71%
Indiana Pacers 66%
Denver Nuggets 66%
Golden StateWarriors 64%
Philadelphia 76ers 64%
Oklahoma City Thunder 64%

Chciałbym uchonorować najlepszych zawodników w/w drużyn: Giannis Antetokounmpo, Kawhi Leonard, Victor Oladipo, Nikola Jokic, Stephen Curry i Joel Embiid. Zdecydowane postawienie na liderów najlepszych drużyn, to z jednej strony konkretny kierunek, ale także zaskoczenie, gdyż większosć z w/w zawodników nie uchodzi za elitę ligi. W mojej ocenie, do w/w zawodników powinni dołaczyć najlepsi zawodnicy indywidualnie: James Harden, Lebron James, Anthony Davis i Kyrie Irving. Mam dziesiątke zawodników, moich starterów. Nie kieruję się pozycją w lidze, dlatego pominąłem np. Kevina Duranta i Russella Westbrooka. Ale ten sezon, to nie jest ich sezon. Ich mogą być play-offy, ale póki co, w sezonie regularnym lepsi są inni. W dodatku Paul George gra ostatnio lepiej od Russella Westbrooka, jest nieoczekiwanym liderem OC nie tylko na liście strzelców. No i czy Nikola Jokić gra lepiej czy gorzej od Kevina Duranta? Zatem:

Wschód:, Kyrie Irving, Victor Oladipo, Kawhi Leonard, Giannis Antetokounmpo i Joel Embiid.
Zachód: Stephen Curry, James Harden, Lebron James, Nikola Jokic i Anthony Davis.

Na wschodzie na rezerwie na pewno będzie Kemba Walker i Kyle Lowry – na początku sezonu typowani nawet do MVP sezonu. Do tego podkoszowi Blake Griffin, Nikola Vucevic i Andre Drummond. Na razie nie ma niespodzianek, ale te będą w uzupełnieniu ławki. Z dwójki Ben Simmons/Jimmy Butler, wybieram tego drugiego, bo nie mam przekonania, czy Simmons gra lepiej niż w zeszłym sezonie. Szukając rezerwowych, sprawdzałem bilans drużyn, ale Khris Middleton nie błyszczy, trudno też brać uwagę kogoś drugiego z Indiany Pacers i Boston Celtics. Wybór pada na Johna Walla – może kieruję się sympatią, ale Wall statystycznie nie zawodzi. Szkoda, że nie idzie za tym zespół i w dalszym ciągu czekamy na trade Wizards (TUTAJ).

Na zachodzie na pierwszy rzut idzie Kevin Durant oraz para OKC Russell Westbrook i Paul George. Do tego pewniakami są Damian Lillard i Tobias Harris. Z uzupełnieniem składu również mam problem, wiele drużyn ma dobry bilans, a pojedyncze zwycięstwa dzielą piątych Clippers z dziesiątymi Grizzlies. Na młodych: Devina Bookera i Donovana Mitchella przyjdzie czas, dlatego nominuję tutaj lidera coraz lepszych Spurs DeMara DeRozana. Do tego elitarny obrońca Marc Gasol, który jest najważniejszym graczem Grizzlies, a przecież szukamy wysokiego.

W porównaniu do poprzednich lat, w All-Star powinno wystąpić tylko dwóch graczy Warriors, z kolei Karl-Anthony Towns notuje drugi sezon z rzędu z niższymi średnimi w punktach i zbiórkach niż sezonie wcześniejszym. KAT dzisiaj notuje 20.9 pkt. i 11,6 zb. i nie brzmi to elitarnie. No i Mike Conley (20.3 pkt., 3.4 zb., 6.5 as.) po raz kolejny zostanie pominięty.

Ławka wschodu: Kemba Walker, Kyle Lowry, Blake Griffin, Nikola Vucevic i Andre Drummond + Jimmy Butler, John Wall
Ławka zachodu: Russell Westbrook, Damian Lillard, Paul George, Kevin Durant, Marc Gasol + Tobias Harris, DeMar DeRozan

Categories NBA

Brawa dla TVP Sport za transmisje NBA retro

Transmisje retro w TVP Sport jest pomysłem trafionym, zwłaszcza w wyścigu praw i ogromnej liczbie meczów, z których większość nie da się oglądać. Przebogate archiwum sportowe TVP, w zasadzie nigdy nie było używane, poza specjalnymi okazjami oraz meczami Orłów Górskiego. Na pierwszy ogień poszła piłka nożna, co nie może dziwić – Legia z Sampdorią (dwumecz), następnie mecz Polska – Anglia 1973, Lech Poznań – Barcelona 1988, pojedynek Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe oraz skoki Małysza z Willingen 2001. Trochę trzeba było czekać na koszykówkę, ale Dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski nie ukrywał, że przyjdzie czas na NBA. Przypomnę, że TVP miało prawa do NBA do sezonu 1996/97 włącznie, więc jak Retro NBA to Michael Jackson, względnie jakiś mecz gwiazd.

Dzisiaj oglądnęliśmy obszerne skróty z 1997 roku: najpierw mecz sezonu regularnego Chicago Bulls z Orlando Magic oraz czwarty mecz finału konferencji Houston Rockets z Utah Jazz. TVP na pewno popracuje nad wyborami transmisji, bo mecz Bulls z Magic po odejściu Shaqa skończył się blowoutem. Owszem fajnie było zobaczyć MJ, Scottie Pippena, Dennisa Rodmana czy Toni Kukoca, ale po takim czasie, TVP powinna sięgnąć po coś lepszego.

Koszykówka w Polsce jest dyscypliną niszową, a w wydaniu amerykańskim jest elitarna – dostępna tylko w kodowanej telewizji, ew. na league passie, co dla największych fanów tej dyscypliny jest ogromnym plusem, ale dla statystycznego kibica sportowego, który ogląda (zwłaszcza w zimie) sport do sobotniego obiadu, NBA jest niedostępna. Trend ten obserwuje Energa Basket Liga przy współpracy z Polsatem, dlatego konsekwentnie budują oni godzinę 12.30 w niedzielę, jako okienko z koszykówką. Daleko nam jednak do oglądalności z końcówki lat 90-tych, kiedy za sprawą meczów Śląska z Nobilesem oraz Chicago Bulls, koszykówka była dyscypliną numer dwa w Polsce.

W drugim dzisiejszym meczu zobaczyliśmy Jazz idących do finału ligi (zapewne w kolejnych transmisjach TVP retro zostanie on pokazany) z Rockets, którzy próbowali swoim doświadczeniem nawiązać do sezonów 1993/94 i 1994/95, kiedy wygrywali ligę. Na parkiecie istny All-star, szczególnie po stronie Rockets – Charles Barkley, Clyde Drexler i Hakeem Olajuwon. Z drugiej strony duet John Stockton i Karl Malone. Wreszcie na ławce Rudy Tomjanovich i Jerry Sloan, istne legendy trenerskie NBA. Mieliśmy stawkę (finał ligi i dalej ew. mistrzostwo) i dramaturgię – mecz zakończył się buzzer beaterem Eddie Johnsona wyrównujący stan rywalizcji na 2-2 (ostatecznie Jazz wygrali 4-2), dlatego wielki plus dla TVP.

Jestem za każdą promocja koszykówki, TVP zrobiło pierwszy krok zakupując prawa do meczów reprezentacji Polski. Dzisiaj każda z telewizji sportowych ma w swoim portfolio koszykówkę:

TVP Sport – kadra
Eleven Sport – Liga mistrzów (Stelmet Zielona Góra)
Eurosport – Puchar Europy (Arka Gdynia)
Cyfrowy Polsat – EBL i Euroliga
Sport klub – liga hiszpańska, turecka i niemiecka

Canal+ – NBA

Transmisje koszykarskie retro pokazują, jak bardzo rozwinęła się koszykówka. Oczywiście nie chodzi o rozdzielczośc, ale choćby o grę pod koszem, tempo gry, rzuty za trzy. Najbardziej jednak rzucała w oczy banda główna z reklamą – go to the net NBA.com. dzisiaj internet jest dla tej ligi wszystkim.

Steph Curry vs LeBron James po raz 13

Dzisiejszej nocy będziemy mieli długo wyczekiwane mecze, które przyciągają przed TV ogromną liczbę kibiców. Show pt. kto zagra z kim, trwa jeszcze przed ogłoszeniem terminarza, potem mamy pierwsze przecieki, chciejstwa (TUTAJ) i ogłoszenie terminarza w sierpniu. Sezon trwa dwa miesiące i w końcu je mamy:

Milwaukee @ New York
Oklahoma City @ Houston
Philadelphia @ Boston
Los Angeles @ Golden State
Portland @ Utah

Głównym daniem jest kolejny pojedynek LeBrona Jamesa z Golden State Warriors. Budowanie wielkich emocji na ten konkretny dzień to specjalność NBA, a LeBron z Currym zagrali w Boże Narodzenie po raz pierwszy w 2015 – wtedy wygrali ówcześni mistrzowie NBA (GSW), w kolejnym sezonie również wygrali mistrzowie tyle, że z Cleveland. W poprzednim sezonie trend mistrzów się utrzymał – wygrali
Warriors , mimo braku Currego (kontuzja kostki), a głównym bohaterem był autor triple-double Draymond Green (12 pkt., 12 zb., 11 as.).

Dzisiejszej nocy zagra kwartet Curry, Klay Thompson, Kevin Durant i Green, co stawia automatycznie obrońców trofeum w roli faworyta. Doświadczeni mistrzowie zagrają u siebie i niestety jest to błąd NBA, która dla wyrównania szans powinna ten mecz zrobić w Staples Center. Niepewni występu w barwach Lakers są Brandon Ingram, Tyson Chandler i JaVale McGee, ale i z nimi trudno by było wskazać Lakers jako faworyta. Oczy całego koszykarskiego świata zostaną skierowane tradycyjnie na LeBrona Jamesa, który rozegra 13 mecz z Currym w sezonie regularnym (dotychczas bilans 6-6, w play-off 15-7 dla Stepha) oraz… 13 mecz w dniu 25 grudnia. Smaczku tej rywalizacji daje zmiana zasad wyboru składu meczu gwiazd, które na podstawie głosów będą wybierać do swoich drużyn kapitanowie. Curry i James wybierali w zeszłym roku, w tym wybierać będzie tylko jeden z nich i ktoś ze wschodu (Giannis Antetokounmpo lub Kawhi Leonard). Oczywiście, gdzieś w rywalizacji jest też Kevin Durant i może się okazać, że to dwukrotny MVP skradnie wieczór. O Durancie i Lakersach było głośno przed sezonem, jednak podpisał on przedłużenie. Dziś nie jest pewne, czy zostanie w Warriors, ale obecnie więcej się mówi o przejściu do Nowego Jorku niż Los Angeles.

Eliminacje euro 2020 sprawdzimy na livescore lub flashscore

Za nami losowanie euro, które pokazuje, że pewna formuła się wyczerpała. W eliminacjach wystąpi rekordowe 55 drużyn w dziesięciu grupach, w porównaniu do eliminacji euro 2000 – wtedy wystąpiło 49 drużyn w dziewięciu grupach. Drużyn jest więcej, jednak format grup 5-6 drużynowych pozostał. W praktyce, przybyło słabych drużyn i mamy bardzo dużo niepotrzebnych meczów. Oczywiście, wedle pomysłu Pierre`a de Coubertin`a, liczy się sport, jednak mecze najlepszych z najsłabszymi nie są już nawet test meczami, tylko typową grą do jednej bramki zawodowców z amatorami. W tych meczach nawet nasza reprezentacja potrafi gromić przeciwników:

Armenia – Polska 1-6 (el. MŚ 2018)
Polska – Gibraltar 8-1 (el. ME 2016)
Gibraltar – Polska 0-7 (el. ME 2016)

Dlatego po wylosowaniu drużyn z koszyków 1, 2, 3, 4, dalsze losowanie przestało mieć sens. Na gorąco eksperci doceniają, że nie będzie meczów do Kazachstanu, ale prawda jest taka, że Bayern Monachium leciał ostatnio do Lizbony, a Atletico Madryt do Astany w sezonie 2015/16. Najważniejsze jest stracić jak najmniej sił, uniknąć kontuzji i dopisać z takim rywalem sześć punktów. Przestańmy rozpatrywać, czy lepiej trafić na Macedonię, Kosowo czy Białoruś. Mamy piłkarzy Napoli, Bayernu, Juventusu czy Monaco. Mamy oczywiście swoje problemy, ale te mogą wyjść w meczach z drugim, maksymalnie trzecim koszykiem. Pozostałe koszyki są nieważne, a UEFA powinna zastanowić się, czy na pewno zestawienie wszystkich drużyn jest zgodne z doktryną Coubertin`a.

W koszykówce zapewniono siedmiu najlepszym drużynom poprzednich mistrzostw europy, awans do kolejnych. Tam Grecy, Serbowie czy Francuzi nie grają z San Marino czy Luksemburgiem. Wprowadzono także dywizję B, oddzielając średnich od słabych. Reasumując – najlepsi awansują po turnieju, średni walczą ze sobą, słabi ze sobą o możliwość gry ze średnimi. Czasem mistrzostwa kończą się sensacją, ale niech te drużyny trwają! W piłce nożnej, ewentualne mecze najlepszych drużyn z najsłabszych to z jednej strony święto piłki nożnej fana z San Marino czy Kazachstanu, jednak nie służy to zdrowej rywalizacji, a na pewno nie jest to wydarzenie medialne elektryzujące widzów. A przecież chodzi o globalizację i monetyzację, niestety mecz Francji z Andorą czy Hiszpanii z San Marino nawet w krajach gigantach piłki, nie zainteresuje zbyt wiele osób. Oni na co dzień mają silną ligę, ligę mistrzów czy ligę narodów. Tak, właśnie format ligi narodów wydaje się odpowiedniejszy dla kibiców i powinien docelowo wyprzedzić euro, mimo wspaniałej historii tych rozgrywek.

Po wylosowaniu grup mistrzostw europy mamy jeden szlagier – mecz Holandii z Niemcami, czyli rewanż za zakończona ligę narodów (3-0 i 2-2), przez co w kolejnej edycji Niemcy będą musieli zagrać z drużynami formatu Czech, Austrii, Finlandii i Szkocji, zamiast Francji i wspomnianej Holandii. Innych szlagierów nie ma, a jeśli szukać na siłę, to raczej nie będzie nim mecz Szwajcarii z Danią, czyli potencjalnie drugi najlepszy dwumecz eliminacji. To pokazuje rozdmuchanie formatu, który w dobie ilości meczów będziemy sprawdzać w popularnych aplikacjach typu livescore lub flashscore. Futbol reprezentacyjny potrzebuje reform, kierunek zwiększania drużyn w eliminacjach i finałach jest niewłaściwy. Finały mistrzostw świata 48 drużynowe będą interesować nas, gdy zacznie się 1/8 finału (TUTAJ). Mistrzostwa europy 2020 z dziwnym tworem baraży, jeśli jakaś drużyna zajmie określone miejsce i jednocześnie inna wygra lub przegra final four ligi narodów służy kombinowaniu. Nie ma już rywalizacji drużyn krajowych z klubami, te już dawno wyprzedziły reprezentacje na każdej płaszczyźnie – od finansowej, po medialną. Dwadzieścia lat temu liga mistrzów była ważna, ale w podsumowaniu sezonu liczyło się zwycięstwo Francji nad Włochami, a nie zwycięstwo Realu nad Valencią. W lidze mistrzów także zaczynaliśmy od modelu eliminacji wszystkich uczestników, po raz ostatni w sezonie 1993/94. Wtedy dwie grupy cztero-drużynowe mistrzów kraju poprzedzały dwustopniowe eliminacje, w których mieliśmy mecze mecze słabych z silnymi drużynami lub jak kto woli, nikogo nie interesujące:

1 runda:
Werder Brema – Dynamo Mińsk 5:2 i 1:1
Dynamo Kijów – FC Barcelona 3:1 i 1:4
AS Monaco – AEK Ateny 1:0 i 1:1
Budapest Honvéd – Manchester United 2:3 i 1:2
FC Aarau – A.C. Milan 0:1 i 0:0

2 runda:
Francja AS Monaco – Steaua Bukareszt 4:1 i 0:1
Lewski Sofia – Werder Brema 2:2 i 0:1
FC København – A.C. Milan 0:6 i 0:1
Manchester United – Galatasaray SK 3:3 i 0:0
FC Barcelona – Austria Wiedeń 3:0 i 2:1

Od kolejnego sezonu wprowadzono wolny los dla najlepszych, a potem rozszerzono do dwóch i stopniowo czterech drużyn. Chcemy czy nie, piłka ewoluowała i stała się produktem porównywalnym tylko z superbowl i premier superprodukcji kinowych. Oczywiście, nie chciałem w eliminacjach trafić na Niemców (TUTAJ), ale w odróżnieniu do Adama Nawałki, eliminacje nie zbudują pozycji selekcjonera zwycięstwem z gigantem europejskiej piłki:

Po tych meczach spodziewam się spokojnych zwycięstw na których wzrośnie hype i zacznie się znowu pompowanie balonika. Lewandowski znowu strzeli 10-12 bramek, odbudują się Zieliński z Milikiem, a Arkadiusz Reca czy Przemysław Frankowski, albo ktoś z kapelusza stanie się nowym Błaszczykowskim. Otóż nie stanie się, bo tylko wielkie mecze i turnieje budują pozycję kadry i w kadrze. W dobie szlagierów ligi mistrzów, gdzie już na etapie grupowym grają PSG z Liverpoolem, wynik i strzelców bramek w meczu z Macedonią sprawdzimy w aplikacji. Zupełnie niepotrzebnie gramy z drużynami, które tylko wypełniają kalendarz, a przypomnę do turnieju awansuje prawie pół europy (24 z 55 reprezentacji). Skoro ostatnio mieliśmy w mistrzostwach takie kraje Albania, Austria, Irlandia Północna, Rumunia, Turcja, Walia, Węgry, pokazuje to słabość formuły 24 drużyn w finale. w/w kraje w ostatnich pięciu turniejach mistrzostw świata i europy, wystąpiły tylko w Francji w 2016 (pierwszy turniej z 24 uczestnikami). Oczywiście, nie jest to wina Zbigniewa Bońka czy Jerzego Brzęczka, oni robią swoje, w dodatku od czasu euro 2012 mamy najlepsze losowanie od czasu euro 2012. Wtedy mogliśmy trafić na grupę marzeń i grupę śmierci:

Grupa marzeń: Rosja, Grecja, Czechy
Grupa śmierci: Niemcy, Portugalia, Francja

Trafiliśmy do grupy marzeń, zajmując w niej ostatnie miejsce, nie wygrywając nawet meczu. Wylosowana dzisiaj grupa jest oczywiście słabsza, ale jest równie niemedialna. Po latach podtekstów meczów z Anglią i Niemcami, mecze z Austrią i Izraelem wyglądają dziwnie. Dzięki Adamowi Nawałce oglądaliśmy kadrę niezależnie od rywala, nie mam pewności czy tak samo będzie za Jerzego Brzęczka. Wydarzeniem wiosny czy jesieni nie będzie mecz ze Słowenią czy Macedonią. Dlatego wracając do rozwiązania FIBA – ćwierćfinalista ma zagwarantowany udział w kolejnych mistrzostwach preferowałby nas, kosztem m.in. Chorwacji, Anglii i Hiszpanii. Nie byłoby to widać rozwiązanie optymalne, ale Belgia i Francja w ostatnich trzech wielkich turniejach docierała minimum do ćwierćfinału, a po dzisiejszym losowaniu czeka ich wyjazd m.in do Mołdawii, Andory, Kazachstanu i San Marino. Typowe mecze dla meczów, one muszą być rozegrane, a prawdziwe granie zacznie się na mistrzostwach Europy, prawdopodobnie dopiero od 1/8. Do tego czasu, częściej sięgniemy do livescore`a czy flashscore`a.

Wszystkie grupy:

Nie patrzmy na Niemców, liczy się trzeci koszyk

Za kilka minut odbędzie się losowanie mistrzostw europy. losowanie bardzo ważne dla przyszłości Jerzego Brzęczka, ale też kilku zawodników, którzy osiągnęli wielki sukces na poprzednich mistrzostw europy, ale zawiedli na tegorocznych mistrzostwach świata. Zaczynamy błyskawicznymi eliminacjami w marcu, a w 1 grudnia 2019 odbędzie się losowanie grup. Czeka nas wielka rewolucja, bo równolegle do eliminacji, do euro zakwalifikują się mistrzostwie swoich dywizji ligi narodów, czyli zwycięscy final four:

dywizja A Anglia, Holandia, Portugalia i Szwajcaria
dywizja B Bośnia i Hercegowina, Dania, Szwecja i Ukraina
dywizja C Finlandia, Norwegia, Szkocja i Serbia
dywizja D to Białoruś, Gruzja, Macedonia oraz Kosowo

powiedzmy sobie szczerze, z tymi drużynami nie chcemy zagrać – są w formie i będą niesieni ostatnimi zwycięstwami. Oprócz tego, na pewno chcielibyśmy uniknąć Niemców. W sportowym światku ogarnęła nas panika w związku z ewentualnym trafieniem na Niemców. Zupełnie nie słusznie – po pierwsze na Euro 2020 awansują po dwie drużyny z każdej grupy, więc wystarczy nie dać się wyprzedzić przeciwnikom, a po drugie, legendarny mecz z Niemcami 14 października 2014 scalił drużynę Adama Nawałki. Zerknijmy, jak wyglądała wtedy grupa eliminacyjna:

Niemcy 22 pkt.
Polska 21 pkt.
Irlandia 18 pkt.
Szkocja 15 pkt.
Gruzja 9 pkt.
Gibraltar 0 pkt.

Prosta kalkulacja – nie traćmy punktów z trzema drużynami i mamy 18 punktów. A potem można kalkulować, kogo z pierwszych dwóch koszyków lepiej trafić:

1. koszyk (czterech zwycięzców grup Ligi Narodów i zespoły z pozycji 5-10): Anglia, Holandia, Portugalia, Szwajcaria, Belgia, Francja, Hiszpania, Włochy, Chorwacja, Polska 2. koszyk (pozycje 11-20 w LN): Niemcy, Islandia, Bośnia i Hercegowina, Ukraina, Dania, Szwecja, Rosja, Austria, Walia, Czechy
3. koszyk (pozycje 21-30 w LN): Słowacja, Turcja, Irlandia, Irlandia Północna, Szkocja, Norwegia, Serbia, Finlandia, Bułgaria, Izrael
4. koszyk (pozycje 31-40 w LN): Węgry, Rumunia, Grecja, Albania, Czarnogóra, Cypr, Estonia, Słowenia, Litwa, Gruzja
5. koszyk (pozycje 41-50 w LN): Macedonia, Kosowo, Białoruś, Luksemburg, Armenia, Azerbejdżan, Kazachstan, Mołdawia, Gibraltar, Wyspy Owcze
6. koszyk (pozycje 51-55 w LN): Łotwa, Liechtenstein, Andora, Malta, San Marino

Grupą śmierci dla Polski byłaby grupa: Niemcy, Serbia, Rumunia, Macedonia, Łotwa. Grupą marzeń: Walia, Izrael, Litwa, Gibraltar, San Marino.

To właśnie trzeci, a nie drugi koszyk będzie decydujący. Wychodzą przecież dwie drużyny. Swoją drogą to ciekawe, jaką drogę przeszła nasza kadra w pół roku. Przed mundialem, teoretycznie wychodziliśmy z pierwszego miejsca przed Kolumbią i Senegalem. Dzisiaj boimy się Serbii i Turcji, o Danii, Szwecji czy Rosji nie wspomnę.